- czego ode mnie chcesz kurwa ? - odpowiedziałem równie zły co on
- czego ja do chuja chce ?! czego ?! - krzyczał
- spiepszaj stąd !! - zaraz mu przypierdole
- coś ty kurwa najlepszego narobił ?! Jak mogłeś ją zostawić ?! Ona cię Kocha ty idioto ! - gestykulował
- nie twoja sprawa - odburknąłem już na maxa wkurwiony
- właśnie kurwa, że moja ! to moja przyjaciółka a ty jesteś moim przyjacielem, to nie wystarczy ?
- Niall proszę cię nie wtrącaj się
*perspektywa Nikol*
Biegłam cała zapłakana do domu. Nie mam już siły... Nie mogę uwierzyć... że to już koniec. Myślałam, że to jest ten jedyny, że ... że mnie kocha... Widocznie się pomyliłam.
Wbiegłam do domu od razu wędrując na górę do pokoju. Błagam, żeby tylko nie było Amy. Nie mam teraz czasu opowiadać tego wszystkiego od początku.
Wbiegłam do pokoju i na szczęście nie zauważyłam tam Amy. Rzuciłam się na łóżko i nie wiedziałam co zrobić. Muszę to wszystko przemyśleć... Coś zmienić...
Leżałam tak z dobre 2 godziny i rozmyślałam. Ale w końcu postanowiłam. Wyjeżdżam.
Wstałam wcześnie rano i spakowałam walizki. Zabrałam wszystko co najpotrzebniejsze i wyszłam. Wczoraj załatwiłam wszystko z opiekunką i uzgodniłam najważniejsze sprawy.
Poszłam wypłacić pieniądze z mojej książeczki oszczędnościowej, którą miałam na czarną godzinę. Właśnie teraz taka jest.
Z pieniędzmi i walizką podreptałam na lotnisko. Lecę do Hiszpanii. Może tam zacznę nowe życie... i zapomnę o... Zaynie. Momentalnie do moich oczu napłynęły łzy. Uspokój się Nikol. Bądź silna.
Nagle poczułam w kieszeni wibracje mojego telefonu. Niall. Odebrać ? Czy nie ?
- halo ? - modliłam się tylko, żeby Niall nie usłyszał drżenia w moim głosie
- Nikuś ? Nikuś mała wszystko dobrze ? Jak się czujesz ? Może cię odwiedzić ? - pytał
- nie ! - wyrwało mi się od razu. Stanowczo za szybko by nie zaczął czegoś podejrzewać
- Nikol ? - chociaż go nie widziałam to wiedziałam, że teraz podniósł jedną brew do góry
- wszystko w porządku, nie musisz przyjeżdżać. - powiedziałam
- Nikol przecież słyszę, że nie jest. - odpowiedział - nic się nie martw zaraz będę - dodał
- nie ma mnie w domu - wyszeptałam nie pewnie
- nie ? okej to gdzie mam przyjechać do parku ? kawiarni ? - mówił
- na lotnisko - powiedziałam i się rozłączyłam
*perspektywa Zayna*
Leżałem na łóżku i robiłem to samo co od jakiś 12 godzin. Czyli nic. Nagle do mojego pokoju wbiegł Niall.
- kurwa stary ubieraj się ! - krzyczał
- nie potrzebuję się ubierać. I wyjdź stąd, chce być sam już ci mówiłem. - powiedziałem obojętnie
- Zayn kurwa mać ! Ogarnij się do chuja, bo jak tak dalej będziesz olewał wszystko na czym ci zależy to już za chwilę nigdy możesz nie zobaczyć swojej miłości ! - zaraz co ? co on powiedział ?
Od razu zerwałem się z łóżka.
- co ? - powiedziałem tylko tyle, bo na więcej nie było mnie stać
- właśnie to ! Skrzywdziłeś ją Zayn. Bardzo - ton jego głosu spoważniał
- jade do niej - oświadczyłem
- Zayn jej nie ma w domu - powiedział Niall patrząc na mnie ze ... smutkiem ?
- jak to nie ma jej w domu ? a gdzie jest ? - spanikowałem
- na lotnisku.
PRZEPRASZAM, ŻE TAK DŁUGO ALE PO PROSTU NIE MAM CZASU .... LICZE NA KOMENTARZE ;)
przepraszam ,że dopiero teraz komentuję ale komp mi się zawiesił i nic nie mogłam zrobić ale już działa oby Zayn ją zatrzymał i niech wszystko w końcu się ułoży między nimi
OdpowiedzUsuńej pisz dalej proszę!!! :)
OdpowiedzUsuń