Właśnie jesteśmy na pokładzie samolotu, który wyląduję w Irlandi. Nie wiem czy to dobre co robimy ale nie jestem w stanie myśleć teraz racjonalnie.
- Niall ? - zapytałam
- tak ?
- a gdzie zatrzymamy się przez ten tydzień ? i co dalej ?
- u mojej rodziny. Potem wrócimy do Londynu. Kupimy jakieś mieszkanie na uboczu. - odpowiedział
- ale ja nie mogę, przecież ja mieszkam w Domu Dziecka nie stać mnie na kupno domu - zdziwiło mnie to co on powiedział
- o pieniądze się nie martw Nikol, ja za wszystko zapłacę - uśmiechnął się lekko
- zastanowię się jeszcze dobrze ?
- jak sobie życzysz - posłał mi miły uśmiech
Po kilku godzinach lotu jesteśmy już w domu Nialla. Jego rodzice to bardzo sympatyczne małżeństwo, miło mnie przyjęli. powiedzieliśmy im, że między mną i Niallem jest tylko i wyłącznie przyjaźń. Na szczęście uwierzyli nam.
Jesteśmy w Irlandii już czwarty dzień. Na razie wszystko układa się dobrze i po naszej myśli razem z rodzicami Nialla zwiedzaliśmy rodzinną miejscowość blondyna. Całkiem tu ładnie i tak... przyjaźnie. Nie to co w Londynie.. Każdy gdzieś się śpieszy... nie zwraca uwagi na innych. Tutaj jest kompletnie inaczej. Całkowite przeciwieństwo
- my chyba będziemy już wracać mamo, robi się późno - usłyszałam Nialla
- dobrze kochanie. Wy wracajcie my z tatą mamy jeszcze kilka spraw do załatwienia - odpowiedziałam mama blondyna
- to do zobaczenia w domu ! - krzyknął Niall
- do widzenia - dodałam
Byliśmu już przed domem chłopaka kiedy zauważyłam znana mi auto zaparkowane przy ulicy. O mo Boże tylko nie mów mi, że to..
- Zayn - powiedział Niall zatrzymując się obok mnie
- ale...ale.. co on.. co on tu robi ? - kompletnie spanikowałam
- chodź Nikol, nie możemy się przed nim ukrywać. Stawimy temu czoła razem - złapał mnie za ręke i poprowadził
Na schodach przy drzwiach siedział Zayn i palił papieros Jego nagły widok spowodował ukłucie w moim sercu, bo chodź wiem, że go kocham boje się go panicznie.
- Nikol... - powiedział
- czego tu szukasz ? - chłodny głos Nialla wybił mnie z zamyśleń
- chce porozmawiać z Nikol - odpowiedział mulat
- a może ona nie chce z toba rozmawiać ? nie pomyślałeś o tym ? nie pomyślałeś o tym jak ją skrzywdziłeś ? hymm ? jak ją uderzyłeś ... - zauważyłam, że Niall był wściekły
- spokojnie Niall - powiedziałam - dobrze porozmawiam z tobą, ale masz pięć minut i nie chce cię tu widzieć
Zayn podszedł do mnie. Chciał złapać mnie za dłoń ale nie pozwoliłam mu na ten gest.
- Nikol.. przoszę ci wybacz mi - powiedział
- chyba sobie kpisz - on chyba oszalał - mam ci wybaczyć to co zrobiłeś mi ... co zrobiłeś Niallowi. Uderzyłeś mnie ... a może nawet chc...
- nigdy w zyciu nie chciałem zrobić ci krzywdy. przysięgam. Ja chciałem mieć cię po prostu blisko siebie. Chciałem, żebys była bezpieczna. Żebys miała wszystko czego tylko zapragniesz. Wszystko... - zauważyłam łzy które spływały mu po policzkach
- chciałam tylko twojej miłości - wyszeptałam - niczego więcej
- wiem, teraz to wiem. Przepraszam Nikol tak strasznie cię przepraszam - rozpłakał się padając na kolana jak maleńkie dziecko. Uporczywie trzymał się moich nóg tak jakby myślał, że zaraz mu ucieknę.
Kocham go. Tyle wiem na pewno.
Wziełam głęboki oddech i powiedziałam
- wybaczam ci Zayn
Momentalnie jego zaszklone oczy spojrzały na mnie
- na prawde ? - zapytał z nadzieją
- tak, ale... obiecaj.. obiecaj mi, że nigdy mnie nie uderzysz
- obiecuje, przysięgam ! - wstał i przytulił mnie - Tak strasznie za tobą tęskniłem. Nawet nie wiesz jak mocno - wyszeptał
- ja za tobą też tęskniłam Zayn - powiedziałam wtulona w chłopaka
- Nikol ?
- tak?
- Kocham Cię
niedziela, 22 września 2013
czwartek, 19 września 2013
Rozdział 15
Podchodzi. Jest już coraz bliżej. Jeszcze tylko chwila... Nagle drzwi się otwierają a w nich staje Niall. Jestem wdzięczna Bogu za to, że zesłał mi teraz Nialla.
Wytrzeszczyłam oczy jeszcze bardziej gdy mulat spiorunował blondyna wzrokiem.
- czego tu kurwa ?! - wydarł się
- Nikol ?! Zayn ?! Co ty jej zrobiłeś - krzyczał Niall gdy spojrzał na mój ciemnofioletowy policzek.
- wypierdalaj stąd ! - Zayn zbliżył się do Nialla
- Nikol uciekaj ! - zdążył krzyknąć zanim zaczęli się bić
Szybko podniosłam się z podłogi i rzuciłam się pędem ku schodom. Byłam już na ostatnim stopniu kiedy zrozumiałam, że nie mogę zostawić tak Nialla, reszty chłopców nie ma w domu, nikt mu nie pomoże. Pobiegłam szybko do kuchni i chwyciłam pierwszą lepszą rzecz jaka wpadła mi w ręce. Patelnia. Może nie jest to najlepszy przyrząd do obrony, ale nie mam czasu szukać niczego innego.
Szybko wybiegłam z kuchni i wbiegłam po schodach kierując się do pokoju Zayna gdzie toczyła się bójka.
Kopnięciem otworzyłam drzwi i przekroczyłam próg pokoju. Zayn siedział na Niallu i okładał go pięściami po całej twarzy.
Nie zastanawiałam się ani chwili. Wyciągnęłam ręce w tył i z ogromnym zamachem przyłożyłam Zaynowi w głowę jego własną patelnią. Chłopak opadł na podłogę i złapał się za obolałe miejsce.
- Niall szybko ! - złapałam go za ramię i pociągnęłam
Szybko opuściliśmy dom i wbiegliśmy do samochodu. Niall zajął miejsce kierowcy a ja usadowiłam się na miejscu pasażera obok.
Niall odpalił i ruszyliśmy z piskiem opon wzdłuż ulicy. Nie zwalniał.
- Niall gdzie jedziemy ? - zapytałam wciąż oszołomiona całą tą sytuacją
- nie wiem... - powiedział - musimy się gdzieś ukryć - dodał
- ale ja nie mogę muszę być za godzinę w domu - powiedziałam
- pojedziemy tam. Powiem, że zabieram cię na tydzień na wycieczkę. - wymyślił
- myślisz, że uwierzą ? i pozwolą ? - byłam zdenerwowana
- mam nadzieję - odpowiedział. Reszte drogi żadne z nas nie odezwało się ani słowem. Oboje byliśmy przejęci całą tą sytuacją.
Zatrzymaliśmy się na parkingu przed budynkiem.
- ok. Chodźmy. - wzięłam głęboki oddech
- nie martw się mała. Wszystko pójdzie po naszej myśli - pocieszał mnie
Przekroczyliśmy próg Domu Dziecka i udaliśmy się do sekretariatu. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze a dyrektorka pozwoli mi pojechać z Niallem.
Tak ! Zgodziła się. Teraz tylko musimy dobrze się ukryć.
Siedzieliśmy już w samochodzie.
- to gdzie jedziemy ? - zapytałam blondyna
- do Irlandii
Postanowiłam nadrobić zaległości i dodałam dzisiaj dwa rozdziały, krótsze ale dwa ;)
Wytrzeszczyłam oczy jeszcze bardziej gdy mulat spiorunował blondyna wzrokiem.
- czego tu kurwa ?! - wydarł się
- Nikol ?! Zayn ?! Co ty jej zrobiłeś - krzyczał Niall gdy spojrzał na mój ciemnofioletowy policzek.
- wypierdalaj stąd ! - Zayn zbliżył się do Nialla
- Nikol uciekaj ! - zdążył krzyknąć zanim zaczęli się bić
Szybko podniosłam się z podłogi i rzuciłam się pędem ku schodom. Byłam już na ostatnim stopniu kiedy zrozumiałam, że nie mogę zostawić tak Nialla, reszty chłopców nie ma w domu, nikt mu nie pomoże. Pobiegłam szybko do kuchni i chwyciłam pierwszą lepszą rzecz jaka wpadła mi w ręce. Patelnia. Może nie jest to najlepszy przyrząd do obrony, ale nie mam czasu szukać niczego innego.
Szybko wybiegłam z kuchni i wbiegłam po schodach kierując się do pokoju Zayna gdzie toczyła się bójka.
Kopnięciem otworzyłam drzwi i przekroczyłam próg pokoju. Zayn siedział na Niallu i okładał go pięściami po całej twarzy.
Nie zastanawiałam się ani chwili. Wyciągnęłam ręce w tył i z ogromnym zamachem przyłożyłam Zaynowi w głowę jego własną patelnią. Chłopak opadł na podłogę i złapał się za obolałe miejsce.
- Niall szybko ! - złapałam go za ramię i pociągnęłam
Szybko opuściliśmy dom i wbiegliśmy do samochodu. Niall zajął miejsce kierowcy a ja usadowiłam się na miejscu pasażera obok.
Niall odpalił i ruszyliśmy z piskiem opon wzdłuż ulicy. Nie zwalniał.
- Niall gdzie jedziemy ? - zapytałam wciąż oszołomiona całą tą sytuacją
- nie wiem... - powiedział - musimy się gdzieś ukryć - dodał
- ale ja nie mogę muszę być za godzinę w domu - powiedziałam
- pojedziemy tam. Powiem, że zabieram cię na tydzień na wycieczkę. - wymyślił
- myślisz, że uwierzą ? i pozwolą ? - byłam zdenerwowana
- mam nadzieję - odpowiedział. Reszte drogi żadne z nas nie odezwało się ani słowem. Oboje byliśmy przejęci całą tą sytuacją.
Zatrzymaliśmy się na parkingu przed budynkiem.
- ok. Chodźmy. - wzięłam głęboki oddech
- nie martw się mała. Wszystko pójdzie po naszej myśli - pocieszał mnie
Przekroczyliśmy próg Domu Dziecka i udaliśmy się do sekretariatu. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze a dyrektorka pozwoli mi pojechać z Niallem.
Tak ! Zgodziła się. Teraz tylko musimy dobrze się ukryć.
Siedzieliśmy już w samochodzie.
- to gdzie jedziemy ? - zapytałam blondyna
- do Irlandii
Postanowiłam nadrobić zaległości i dodałam dzisiaj dwa rozdziały, krótsze ale dwa ;)
Rozdział 14
- Nikol ? - usłyszałam melodyjny glos Zayna
- myhym... - zamruszałam wtulona w chłopaka. To może dziwne ale przy nim czułam się całkiem swobodnie inaczej niż w towarzystwie innych chłopaków.
-zamieszkaj ze mną - znieruchomiałam.
-co? - wyszeptałam ze zdziwienia. Nie no zawsze mnie zadziwiał teraz to ale to mnie ten chłopak zbił kompletnie z tropu
- tak. Chłopaki na pewno się zgodzą. - energiczni...e podniósł się do pozycji siedzącej i złapał się za kostki
- nie. Nie moge. Dziękuję ci za propozycje ale nie. - odpowiedziałam
-Nikol ale dlaczego ?
- poprostu - powiedziałam
- Nikol czego się boisz ? - dopytywał
- nie boje się tylko... - bardzo bym chciała zamieszkać razem z chłopakami, ale nie mogę. To jest ich dom ich życie ja nie mogę wchodzić w nie z butami i niszczyć wszystkiego co do tej pory stworzyli.
- prosze cię Nikol - błagał - jak mnie kochasz to prosze zamieszkaj ze mną - wypalił
- ze niby co ? Zayn ty się słyszysz?! - teraz to mnie zdenerwował
- jeśli mnie kochasz to zamieszkasz ze mną. Twój wybór. - odpowiedział a w jego oczach znów pojawiała się ta ciemność. Te czarne oczy przepełnione złością. To nie był już ten Zayn.
- ty przebrzydła perfidna świnio ! - wykrzyczałam
- co ty do mnie powiedziałaś? - linia jego szczęki tworzyła zaciśnięty pas a jego usta przybrały wyraz wąskiej kreski
- jestes okropny ! Jak możesz stawiać mi takie ultimatum ?! Ty jesteś chory ! Nie wiem jak mogłam zakochać się w takim dupku jak ty ! - zły momentalnie spłynęły po moich policzkach bez rządnych przeszkód. Ręce trzęsły mi się z emocji a kolana uginały się z nadmiaru bezsilności jaką teraz czułam.
- Co. Ty. Kurwa. Do. Mnie. Powiedziałaś. - to juz na pewno nie był Zayn to znowu ten chłopak, którego nie nawdziłam ten sam którego widziałam za sklepowym parkingiem. Czerń jego oczu wypalała we mnie dziury na całej długości mego ciała.
- Nigdy. Kurwa. Tak. Więcej. Do. Mnie. Nie. Mów. Jasne ?! - szarpnął mnie za przedramię i przyciągnął do siebie. Lecz ja już się go nie bałam miałam to gdzieś. Niech już robi co chce dla mnie już niw istnieje.
- spierdalaj - powiedziałam spokojnie i z opanowaniem
Ale to co właśnie się stało... Tego sie nie spodziewałam. Zayn zamachnął się z całej siły i przyłożył mi z pięści w szczękę. Nagły ból przyszywający mój policzek wstrząsnął mną jak bym właśnie została porażona przez prąd. Ręką odruchowo powędrowała do obolałego miejsca. Czy on mnie udeżył ? Spodziewała bym siw wszystkiego ale nie tego. Od razu odsunęłam się od mulata ze strachem w oczach. Byłam kompletnie zszokowana i wystraszona. Serce waliło mi tak głośno, że chyba w pokoju obok było słychać. Podwinęłam kolana pod brodę, objęłam rękoma nogi i trzesłam się ze strachu.
Nagle zaczął się zbliżać Nie prosze. Nie. Nie rób mi tego. Zostaw mnie. Proszę.
STRASZNIE WAS PRZERASZA, ŻE PRZEZ DŁUGI CZAS NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁÓW ALE NIE MIALAM JAK . SORKIIII JESZCZE RAZ.
JAK MOZECIE TO PROSZE WAS O SKOMENTOWANIE ...
- myhym... - zamruszałam wtulona w chłopaka. To może dziwne ale przy nim czułam się całkiem swobodnie inaczej niż w towarzystwie innych chłopaków.
-zamieszkaj ze mną - znieruchomiałam.
-co? - wyszeptałam ze zdziwienia. Nie no zawsze mnie zadziwiał teraz to ale to mnie ten chłopak zbił kompletnie z tropu
- tak. Chłopaki na pewno się zgodzą. - energiczni...e podniósł się do pozycji siedzącej i złapał się za kostki
- nie. Nie moge. Dziękuję ci za propozycje ale nie. - odpowiedziałam
-Nikol ale dlaczego ?
- poprostu - powiedziałam
- Nikol czego się boisz ? - dopytywał
- nie boje się tylko... - bardzo bym chciała zamieszkać razem z chłopakami, ale nie mogę. To jest ich dom ich życie ja nie mogę wchodzić w nie z butami i niszczyć wszystkiego co do tej pory stworzyli.
- prosze cię Nikol - błagał - jak mnie kochasz to prosze zamieszkaj ze mną - wypalił
- ze niby co ? Zayn ty się słyszysz?! - teraz to mnie zdenerwował
- jeśli mnie kochasz to zamieszkasz ze mną. Twój wybór. - odpowiedział a w jego oczach znów pojawiała się ta ciemność. Te czarne oczy przepełnione złością. To nie był już ten Zayn.
- ty przebrzydła perfidna świnio ! - wykrzyczałam
- co ty do mnie powiedziałaś? - linia jego szczęki tworzyła zaciśnięty pas a jego usta przybrały wyraz wąskiej kreski
- jestes okropny ! Jak możesz stawiać mi takie ultimatum ?! Ty jesteś chory ! Nie wiem jak mogłam zakochać się w takim dupku jak ty ! - zły momentalnie spłynęły po moich policzkach bez rządnych przeszkód. Ręce trzęsły mi się z emocji a kolana uginały się z nadmiaru bezsilności jaką teraz czułam.
- Co. Ty. Kurwa. Do. Mnie. Powiedziałaś. - to juz na pewno nie był Zayn to znowu ten chłopak, którego nie nawdziłam ten sam którego widziałam za sklepowym parkingiem. Czerń jego oczu wypalała we mnie dziury na całej długości mego ciała.
- Nigdy. Kurwa. Tak. Więcej. Do. Mnie. Nie. Mów. Jasne ?! - szarpnął mnie za przedramię i przyciągnął do siebie. Lecz ja już się go nie bałam miałam to gdzieś. Niech już robi co chce dla mnie już niw istnieje.
- spierdalaj - powiedziałam spokojnie i z opanowaniem
Ale to co właśnie się stało... Tego sie nie spodziewałam. Zayn zamachnął się z całej siły i przyłożył mi z pięści w szczękę. Nagły ból przyszywający mój policzek wstrząsnął mną jak bym właśnie została porażona przez prąd. Ręką odruchowo powędrowała do obolałego miejsca. Czy on mnie udeżył ? Spodziewała bym siw wszystkiego ale nie tego. Od razu odsunęłam się od mulata ze strachem w oczach. Byłam kompletnie zszokowana i wystraszona. Serce waliło mi tak głośno, że chyba w pokoju obok było słychać. Podwinęłam kolana pod brodę, objęłam rękoma nogi i trzesłam się ze strachu.
Nagle zaczął się zbliżać Nie prosze. Nie. Nie rób mi tego. Zostaw mnie. Proszę.
STRASZNIE WAS PRZERASZA, ŻE PRZEZ DŁUGI CZAS NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁÓW ALE NIE MIALAM JAK . SORKIIII JESZCZE RAZ.
JAK MOZECIE TO PROSZE WAS O SKOMENTOWANIE ...
piątek, 13 września 2013
Rozdział 13
Wstałam wcześnie rano bo o 8;00, to wcześnie jak na mnie. Wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Razem z Amy zeszłyśmy na stołówkę by zjeść śniadanie.
- co jemy ? - zapytała Amy gdy stałyśmy przy ladzie
- ja chyba zjem tosty a ty ? - zapytałam
- ja też - uśmiechnęła się
Wzięłyśmy swoje dania i poszłyśmy do stolika. To było nasze miejsce. Nikt tutaj nie siadał, każdy wiedział, że my zajmujemy je i może... nawet nie chcieli tutaj siadać.
- to co z tym Zaynem ?- zapytała gryząc swojego tosta
- no właśnie...
- hymm ? - podniosła brwi
- nie powiedziałam mu ani jego przyjaciołom, że mieszkam tutaj - ciągnęłam
- jak to nie powiedziałaś ? - zbulwersowała się
- wiem, że powinnam powiedzieć im , ale nie miałam jakoś odwagi.. ale wczoraj się odważyłam i powiedziałam Liamowi a on powiadomił chłopcom
- a Zayn ? - zapytała
- właśnie jest taka sprawa ... chciałam powiedzieć mu to dzisiaj... - mówiłam
- no to w czym problem ?
- boję się iść tam sama. Poszłabyś tam ze mną ? - zapytałam błagając w myślach by się zgodziła
- no pewnie nie ma sprawy - uśmiechnęła się
- na prawdę ? dziękuję ci - rzuciłam się blondynce na szyję - cieszę się, że pójdzie tam ze mną
Po śniadaniu udałyśmy się do pokoju i przebrałyśmy. Po 15 minutach byłyśmy już w drodze do szpitala. Postanowiłyśmy na spacer więc miałyśmy trochę czasu by pogadać
- a czy wy już .. no wiesz... ty i Zayn ...
- nie, nie jesteśmy parą. - powiedziałam - ale bardzo bym chciała - dodałam już znacznie ciszej
Po kilku minutowym spacerze byłyśmy już na miejscu. Udałyśmy się do sali, w której znajduję się Zayn.
- ja tu zaczekam - powiedziała Amy
- ok - odpowiedziałam i weszłam do sali.
Przekroczyłam próg pokoju ale nie zobaczyłam tego widoku jakiego się spodziewałam. Pokój był całkowicie pusty.
-co pani tutaj robi ? - usłyszałam głos pielęgniarki
- przyszłam do Zayna Malika był tu jeszcze wczoraj - odpowiedziałam
- Pan Zayn został wypisany dziś rano - powiedziała
- aha to przepraszam - zmieszałam się
Postanowiłam, że do domy chłopców pójdę sama. Zamówiłam taksówkę i po chwili byłam już u chłopców. Drzwi otworzył mi Liam
- hej jest Zayn ?- zapytałam
- hej Nikol. Tak jest u siebie - odpowiedział wpuszczając mnie do środka
Bez słowa powędrowałam na górę. Zapukałam do drzwi czarnowłosego i po cichym 'proszę' weszłam
- hej - powiedziałam cicho
- cześć - odpowiedział
- możemy porozmawiać ?
- a mamy o czym ? - machnął ręką
- myślę, że tak - stanęłam na przeciwko niego
- jak chcesz - powiedział obojętnie
- muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego. Coś co powinnam powiedzieć ci znacznie wcześniej. Tak .. Tak na prawdę ... Mieszkam w domu dziecka. Nie mam rodziny, nie mam mamy a tata to psychopata. Mam jedną jedyną przyjaciółkę. Nie śpię na kasie nie jeżdżę drogimi samochodami i nie ubieram się w najlepszych butikach. - w oczach pojawiły mi się łzy - Chciałam powiedzieć to wcześniej ale bałam się, że jak poznasz prawdę to nie będziesz już chciał się ze mną spotykać...
- Nilol..
- Nie, poczekaj. Daj mi skończyć. Wtedy ... - wzięłam głęboki oddech - Wtedy gdy powiedziałeś mi, że zakochałeś się we mnie ja... ja chciałam powiedzieć ci, że czuję to samo lecz nie miałam odwagi. - spojrzałam w jego oczy, zamknęłam swoję by nie wypłynęły z nich łzy, które zbierały mi się pod powiekami. - Więc jeśli teraz nie chcesz mnie znać.. to rozumiem. Nie dziwię ci się - wstałam by wyjść lecz poczułam czyjąś dłoń na moim nadgarstku.
- nie ... Nikol ja nie wiedziałem...
- nie mogłeś wiedzieć ... nie powiedziałam ci - wybełkotałam - rozumiem cię ... teraz nie chcesz mnie znać. Nie dziwię się
- kocham cię - usłyszałam słowa chłopaka a mój mózg zrobił pełny obrót o 180 stopni.
- ale...
- nie obchodzi mnie to gdzie mieszkasz. Zakochałem się w tobie i nic tego nie zmieni. - powiedział
- ja .. ja ciebie też kocham. Ale wiem, że zrobiłam źle i...- Zayn wpił się w moje usta. Byłam zaskoczona lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek.
- nie gadaj tyle - zaśmiał się gdy już się od siebie oderwaliśmy. Owinął mnie swoim ramieniem i mocno do siebie przytulił. - kocham cię Nikol
no i takie mętne ... znowu brak tej weny ;p w ogóle nie podoba mi się ten rozdział ... ;/
- co jemy ? - zapytała Amy gdy stałyśmy przy ladzie
- ja chyba zjem tosty a ty ? - zapytałam
- ja też - uśmiechnęła się
Wzięłyśmy swoje dania i poszłyśmy do stolika. To było nasze miejsce. Nikt tutaj nie siadał, każdy wiedział, że my zajmujemy je i może... nawet nie chcieli tutaj siadać.
- to co z tym Zaynem ?- zapytała gryząc swojego tosta
- no właśnie...
- hymm ? - podniosła brwi
- nie powiedziałam mu ani jego przyjaciołom, że mieszkam tutaj - ciągnęłam
- jak to nie powiedziałaś ? - zbulwersowała się
- wiem, że powinnam powiedzieć im , ale nie miałam jakoś odwagi.. ale wczoraj się odważyłam i powiedziałam Liamowi a on powiadomił chłopcom
- a Zayn ? - zapytała
- właśnie jest taka sprawa ... chciałam powiedzieć mu to dzisiaj... - mówiłam
- no to w czym problem ?
- boję się iść tam sama. Poszłabyś tam ze mną ? - zapytałam błagając w myślach by się zgodziła
- no pewnie nie ma sprawy - uśmiechnęła się
- na prawdę ? dziękuję ci - rzuciłam się blondynce na szyję - cieszę się, że pójdzie tam ze mną
Po śniadaniu udałyśmy się do pokoju i przebrałyśmy. Po 15 minutach byłyśmy już w drodze do szpitala. Postanowiłyśmy na spacer więc miałyśmy trochę czasu by pogadać
- a czy wy już .. no wiesz... ty i Zayn ...
- nie, nie jesteśmy parą. - powiedziałam - ale bardzo bym chciała - dodałam już znacznie ciszej
Po kilku minutowym spacerze byłyśmy już na miejscu. Udałyśmy się do sali, w której znajduję się Zayn.
- ja tu zaczekam - powiedziała Amy
- ok - odpowiedziałam i weszłam do sali.
Przekroczyłam próg pokoju ale nie zobaczyłam tego widoku jakiego się spodziewałam. Pokój był całkowicie pusty.
-co pani tutaj robi ? - usłyszałam głos pielęgniarki
- przyszłam do Zayna Malika był tu jeszcze wczoraj - odpowiedziałam
- Pan Zayn został wypisany dziś rano - powiedziała
- aha to przepraszam - zmieszałam się
Postanowiłam, że do domy chłopców pójdę sama. Zamówiłam taksówkę i po chwili byłam już u chłopców. Drzwi otworzył mi Liam
- hej jest Zayn ?- zapytałam
- hej Nikol. Tak jest u siebie - odpowiedział wpuszczając mnie do środka
Bez słowa powędrowałam na górę. Zapukałam do drzwi czarnowłosego i po cichym 'proszę' weszłam
- hej - powiedziałam cicho
- cześć - odpowiedział
- możemy porozmawiać ?
- a mamy o czym ? - machnął ręką
- myślę, że tak - stanęłam na przeciwko niego
- jak chcesz - powiedział obojętnie
- muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego. Coś co powinnam powiedzieć ci znacznie wcześniej. Tak .. Tak na prawdę ... Mieszkam w domu dziecka. Nie mam rodziny, nie mam mamy a tata to psychopata. Mam jedną jedyną przyjaciółkę. Nie śpię na kasie nie jeżdżę drogimi samochodami i nie ubieram się w najlepszych butikach. - w oczach pojawiły mi się łzy - Chciałam powiedzieć to wcześniej ale bałam się, że jak poznasz prawdę to nie będziesz już chciał się ze mną spotykać...
- Nilol..
- Nie, poczekaj. Daj mi skończyć. Wtedy ... - wzięłam głęboki oddech - Wtedy gdy powiedziałeś mi, że zakochałeś się we mnie ja... ja chciałam powiedzieć ci, że czuję to samo lecz nie miałam odwagi. - spojrzałam w jego oczy, zamknęłam swoję by nie wypłynęły z nich łzy, które zbierały mi się pod powiekami. - Więc jeśli teraz nie chcesz mnie znać.. to rozumiem. Nie dziwię ci się - wstałam by wyjść lecz poczułam czyjąś dłoń na moim nadgarstku.
- nie ... Nikol ja nie wiedziałem...
- nie mogłeś wiedzieć ... nie powiedziałam ci - wybełkotałam - rozumiem cię ... teraz nie chcesz mnie znać. Nie dziwię się
- kocham cię - usłyszałam słowa chłopaka a mój mózg zrobił pełny obrót o 180 stopni.
- ale...
- nie obchodzi mnie to gdzie mieszkasz. Zakochałem się w tobie i nic tego nie zmieni. - powiedział
- ja .. ja ciebie też kocham. Ale wiem, że zrobiłam źle i...- Zayn wpił się w moje usta. Byłam zaskoczona lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek.
- nie gadaj tyle - zaśmiał się gdy już się od siebie oderwaliśmy. Owinął mnie swoim ramieniem i mocno do siebie przytulił. - kocham cię Nikol
no i takie mętne ... znowu brak tej weny ;p w ogóle nie podoba mi się ten rozdział ... ;/
czwartek, 12 września 2013
Rozdział 12
- nie, nie trzeba przejdę się. - powiedziałam szybko
- przestań nie będziesz w nocy wracała sama do domu - uśmiechnął się
No i co ja mam teraz zrobić ? Boże...
- ale Liam ... - nie miałam już siły
- nie Liam nie Liam tylko wsiadaj do auta. Po drodze porozmawiamy.
I co...? Muszę powiedzieć mu prawdę. Jak na całą tą piątke idiotów to właśnie Liamowi mogę zaufać najbardziej. Wiem, że zawsze będzie potrafił dotrzymać tajemnicy. Ale czy mogę mu powiedzieć o tym... ?
- no to jaki adres maleńka ? - uśmiechnął się słodko
Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam oczy
- 56 streat - wypuściłam powietrze
- ale tam jest przecież tylko...
- tak - nie pozwoliłam mu dokończyć
- ale
- Dom Dziecka Pod Wezwaniem Świętej Anny - wciąż miałam zamknięte oczy
- Nikol ? - Chociaż miałam zamknięte oczy i tak wiedziałam, że Liam teraz wpatruję się we mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami.
- mieszkam w domu dziecka, nie mam mamy, mój ojciec to psychopata - wypowiedziałam na jednych tchu.
Liam siedział jak osłupiały z otwartą buzią.
- to ja się przejdę - byłam zakłopotana
Wyszłam z samochodu, zamknęłam drzwi i udałam się w stronę domu.
- Nikol ! Zaczekaj ! - usłyszałam krzyk Liama
- jeśli chcesz mi teraz prawić kazania, mówić jaka to jestem zła, że was oszukałam to daruj sobie. Dobrze wiem, że to nie był najlepszy pomysł i żałuję, że was w ogóle spotkałam. Żałuję, że teraz Zayn leży przeze mnie w szpitalu, żałuję, że narobiłam w waszym życiu takiego zamieszania - łzy ciekły mi po policzkach - żałuję, że jestem takim nieudacznikiem i muszę spieprzyć wszystko czego się tylko dotknę, żałuję, że nie potrafiłam wam powiedzieć tego od samego początku, żałuję... - nie zdążyłam dokończyć, ponieważ Liam zamknął mnie w swoich ramionach. Nic nie mówił i to mi pasowało.
- tak strasznie przepraszam - szlochałam nie chciałam, żeby to tak wyszło - myślałam, że jak dowiecie się, że nie mam domu, nie mam rodziców ... to nie będziecie chcieli mnie znać - płakałam jak małe dziecko
- przestań nawet tak myśleć Nikuś ! Nigdy cię nie zostawimy. Kochamy cię. Jesteś częśćią naszej rodziny. - powiedział i cały czas masował swoją ręką po moich plecach
- dziękuję Liam - jeszcze bardziej wtuliłam się w chłopaka.
- teraz chodź zawiozę cię. Pewnie nikt nie wie, że tu jesteś prawda ? - zapytał
- no nie
- oj Nikuś Nikuś - pokręcił głową
Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu. Liam zrobił to samo.
- Liam .. czy.. czy ty możesz powiedzieć to chłopaką .. ja ... ja - jąkałam się. Strasznie bałam się powiedzieć to chłopakom.
- nie ma sprawy - uśmiechnął się - jeszcze dziś powiem chłopakom a jutro pojadę do Zayna.
- nie nie ! Zaynowi powiem sama - szybko wyredukowałam
- ok. Jak chcesz. Dobranoc Nikol. - przytulił mnie i odjechał
Siedziałam już na łużku w pokoju i myślałam jak mam powiedzieć to Zaynowi. Nie wiem jak to przyjmie ale musi znać prawdę.
Nagle usłyszałam dźwięk oznajmiający, że dostałam sms. Wzięłam telefon do ręki i przejechałam palcem po ekranie.
Wiadomość od: Liam
Powiedziałem chłopakom. Jest okej ;).
Przeczytałam wiadomość. Momentalnie mi ulżyło. Mam nadzieję, że Zayn też zrozumie.
Wiadomość do: Liam
uff... strasznie się cieszę.. ;) dziękuję ci Liam .. xx
Wiadomość od: Liam
Nie ma sprawy mała. Harry mówi, że masz wpierdol ;p
Wiadomość do: Liam
Haha ;d dobrze należy mi się ..
Wiadomość od: Liam
Tak ci spiorę dupe, że przez tydzień nie usiądziesz ;)) Harry x
Wiadomość do: Liam
Tylko spróbuj kochanie a ogolę Ci głowę ;)
Wiadomość od: Liam
aa ! jak śmiesz ?! nikt nie dotknie moich loczków ! są moje !
Wiadomość do: Liam
haha ! ;) idiota ;p dobranoc chłopcy xx
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i położyłam się na łużku. Jutro czeka mnie ciężki dzień.
no i jest :) może być ?
- przestań nie będziesz w nocy wracała sama do domu - uśmiechnął się
No i co ja mam teraz zrobić ? Boże...
- ale Liam ... - nie miałam już siły
- nie Liam nie Liam tylko wsiadaj do auta. Po drodze porozmawiamy.
I co...? Muszę powiedzieć mu prawdę. Jak na całą tą piątke idiotów to właśnie Liamowi mogę zaufać najbardziej. Wiem, że zawsze będzie potrafił dotrzymać tajemnicy. Ale czy mogę mu powiedzieć o tym... ?
- no to jaki adres maleńka ? - uśmiechnął się słodko
Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam oczy
- 56 streat - wypuściłam powietrze
- ale tam jest przecież tylko...
- tak - nie pozwoliłam mu dokończyć
- ale
- Dom Dziecka Pod Wezwaniem Świętej Anny - wciąż miałam zamknięte oczy
- Nikol ? - Chociaż miałam zamknięte oczy i tak wiedziałam, że Liam teraz wpatruję się we mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami.
- mieszkam w domu dziecka, nie mam mamy, mój ojciec to psychopata - wypowiedziałam na jednych tchu.
Liam siedział jak osłupiały z otwartą buzią.
- to ja się przejdę - byłam zakłopotana
Wyszłam z samochodu, zamknęłam drzwi i udałam się w stronę domu.
- Nikol ! Zaczekaj ! - usłyszałam krzyk Liama
- jeśli chcesz mi teraz prawić kazania, mówić jaka to jestem zła, że was oszukałam to daruj sobie. Dobrze wiem, że to nie był najlepszy pomysł i żałuję, że was w ogóle spotkałam. Żałuję, że teraz Zayn leży przeze mnie w szpitalu, żałuję, że narobiłam w waszym życiu takiego zamieszania - łzy ciekły mi po policzkach - żałuję, że jestem takim nieudacznikiem i muszę spieprzyć wszystko czego się tylko dotknę, żałuję, że nie potrafiłam wam powiedzieć tego od samego początku, żałuję... - nie zdążyłam dokończyć, ponieważ Liam zamknął mnie w swoich ramionach. Nic nie mówił i to mi pasowało.
- tak strasznie przepraszam - szlochałam nie chciałam, żeby to tak wyszło - myślałam, że jak dowiecie się, że nie mam domu, nie mam rodziców ... to nie będziecie chcieli mnie znać - płakałam jak małe dziecko
- przestań nawet tak myśleć Nikuś ! Nigdy cię nie zostawimy. Kochamy cię. Jesteś częśćią naszej rodziny. - powiedział i cały czas masował swoją ręką po moich plecach
- dziękuję Liam - jeszcze bardziej wtuliłam się w chłopaka.
- teraz chodź zawiozę cię. Pewnie nikt nie wie, że tu jesteś prawda ? - zapytał
- no nie
- oj Nikuś Nikuś - pokręcił głową
Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu. Liam zrobił to samo.
- Liam .. czy.. czy ty możesz powiedzieć to chłopaką .. ja ... ja - jąkałam się. Strasznie bałam się powiedzieć to chłopakom.
- nie ma sprawy - uśmiechnął się - jeszcze dziś powiem chłopakom a jutro pojadę do Zayna.
- nie nie ! Zaynowi powiem sama - szybko wyredukowałam
- ok. Jak chcesz. Dobranoc Nikol. - przytulił mnie i odjechał
Siedziałam już na łużku w pokoju i myślałam jak mam powiedzieć to Zaynowi. Nie wiem jak to przyjmie ale musi znać prawdę.
Nagle usłyszałam dźwięk oznajmiający, że dostałam sms. Wzięłam telefon do ręki i przejechałam palcem po ekranie.
Wiadomość od: Liam
Powiedziałem chłopakom. Jest okej ;).
Przeczytałam wiadomość. Momentalnie mi ulżyło. Mam nadzieję, że Zayn też zrozumie.
Wiadomość do: Liam
uff... strasznie się cieszę.. ;) dziękuję ci Liam .. xx
Wiadomość od: Liam
Nie ma sprawy mała. Harry mówi, że masz wpierdol ;p
Wiadomość do: Liam
Haha ;d dobrze należy mi się ..
Wiadomość od: Liam
Tak ci spiorę dupe, że przez tydzień nie usiądziesz ;)) Harry x
Wiadomość do: Liam
Tylko spróbuj kochanie a ogolę Ci głowę ;)
Wiadomość od: Liam
aa ! jak śmiesz ?! nikt nie dotknie moich loczków ! są moje !
Wiadomość do: Liam
haha ! ;) idiota ;p dobranoc chłopcy xx
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i położyłam się na łużku. Jutro czeka mnie ciężki dzień.
no i jest :) może być ?
środa, 11 września 2013
Rozdział 11
Sierpniowy wiatr przeszywał każdą cząstkę mojego ciała, nadal leżałam na chłodnym chodniku zalana gorzkimi łzami.
- Nikol chodź, pojedziemy do szpitala - Harry uklękł nade mną
Nie miałam siły by się podnieść. Harry złapał mnie w pasie i zaniósł do samochodu, który wcześniej zaparkował Lou przed domem. Posadził mnie ostrożnie na miejscy pasażera a sam okrążył samochód i zajął miejsce kierowcy.
Z twarzą przyklejoną do szyby bezkonkretnie wgapiałam się w krajobraz który mijaliśmy.
Po 15 minutach samochód zaparkował na szpitalowym parkingu. W przypływie energii wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam do recepcji.
- gdzie jest Zayn ? Zayn Malik ? - dopytywałam gdy tylko dotarłam do recepcji.
- Proszę Panie niech się pani uspokoi. Pielęgniarka zaraz zaprowadzi Panią do Pana Malika. - wystukała coś na klawiaturze od komputera i zawołała pielęgniarkę.
- proszę za mną. - kobieta w niebieskim fartuchu poprowadziła mnie pod sale, w której znajdował się Zayn.
- może Pani wejść lecz nie na długo. Pan Zayn jest słaby i zmęczony, proszę go nie męczyć i nie denerwować - powiedziała
- dobrze, dziękuję - nie czekając na odpowiedź weszłam do sali
Zayn leżał na łużku szpitalnym. Był blady i osłabiony.
- Zany - wyszeptałam
- Nikol
- Zayn ja ... przepraszam to wszystko przeze mnie - opadłam oBok łużka mulata
- Nikol wstań. To nie twoja wina. - jego głos był inny. Nie ten co zawsze. Teraz był cichy i pozbawiony jakichkolwiek emocji.
- Właśnie, że tak Zayn. To przeze mnie zrobiłeś sobie krzywdę. Gdybym wtedy powiedziała co innego, nie byłoby cie tu teraz. - szlochałam
- to nie twoja wina, że mnie nie kochasz - wpatrywał się w sufit
- ale Zayn to nie tak ... - nie pozwolił mi dokończyć
- przepraszam cię Nikol chcę zostać sam. Możesz wyjść ?
Nie wydobyłam z siebie żadnego dźwięku tylko po prostu wstałam i wyszłam.
- co jest mała ? wszystko w porządku ? - przede mną stał Niall z dwoma kubkami z kawą ze szpitalnej kafejki.
- nie. Włsnie nic nie jest w porządku. On myśli, że nic do niego nie czuję - opadłam na krzesło pod ścianą a po chwili Niall zajął miejsce obok mnię.
- a czujesz ? - zapytał
- ja.. chyba tak. Przy nim czuję się inaczej. Kiedy mnie dotyka po całym moim ciele przechodzą ciarki. A w brzuchu uwalnieją się motylki.
- jej Nikuś ty na serio go kochasz - powiedział
- no.. tak
- powiedz mu to.
- myślisz, że nie próbowałam ? Nawet teraz gdy byłam u niego w pokoju, ale on nie chcę ze mną rozmawiać. - spuściłam głowę w dół i zamknęłam oczy.
- musisz dać mu trochę czasu. On myślał, że ty go wcale nie kochasz kiedy on jest zakochany w tobie po uszy. Poczekaj jakiś czas i porozmawiaj z nim. - przytulił mnie do siebie
- myślisz, że tak będzie dobrze ?
- najlepiej - powiedział blondas z uśmiechem
- dziękuję Niall - powiedziałam
- nie masz za co dziękować skarbie, zawsze możesz na mnie liczyc. Pamiętaj
- zapamiętam - wysiliłam się na lekki uśmiech
- chodź, chłopaki czekają w samochodzie.
- okej
W ciągu 15 minut dotarliśmy pod willę chłopaków.
- to ja już pójdę do domu - oznajmiłam
- zaczekaj podwiozę cię - krzyknął Liam
O nie. Oni nie mogą się dowiedzieć kim tak na prawdę jestem.
No i jest 11. ;p może być ?
- Nikol chodź, pojedziemy do szpitala - Harry uklękł nade mną
Nie miałam siły by się podnieść. Harry złapał mnie w pasie i zaniósł do samochodu, który wcześniej zaparkował Lou przed domem. Posadził mnie ostrożnie na miejscy pasażera a sam okrążył samochód i zajął miejsce kierowcy.
Z twarzą przyklejoną do szyby bezkonkretnie wgapiałam się w krajobraz który mijaliśmy.
Po 15 minutach samochód zaparkował na szpitalowym parkingu. W przypływie energii wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam do recepcji.
- gdzie jest Zayn ? Zayn Malik ? - dopytywałam gdy tylko dotarłam do recepcji.
- Proszę Panie niech się pani uspokoi. Pielęgniarka zaraz zaprowadzi Panią do Pana Malika. - wystukała coś na klawiaturze od komputera i zawołała pielęgniarkę.
- proszę za mną. - kobieta w niebieskim fartuchu poprowadziła mnie pod sale, w której znajdował się Zayn.
- może Pani wejść lecz nie na długo. Pan Zayn jest słaby i zmęczony, proszę go nie męczyć i nie denerwować - powiedziała
- dobrze, dziękuję - nie czekając na odpowiedź weszłam do sali
Zayn leżał na łużku szpitalnym. Był blady i osłabiony.
- Zany - wyszeptałam
- Nikol
- Zayn ja ... przepraszam to wszystko przeze mnie - opadłam oBok łużka mulata
- Nikol wstań. To nie twoja wina. - jego głos był inny. Nie ten co zawsze. Teraz był cichy i pozbawiony jakichkolwiek emocji.
- Właśnie, że tak Zayn. To przeze mnie zrobiłeś sobie krzywdę. Gdybym wtedy powiedziała co innego, nie byłoby cie tu teraz. - szlochałam
- to nie twoja wina, że mnie nie kochasz - wpatrywał się w sufit
- ale Zayn to nie tak ... - nie pozwolił mi dokończyć
- przepraszam cię Nikol chcę zostać sam. Możesz wyjść ?
Nie wydobyłam z siebie żadnego dźwięku tylko po prostu wstałam i wyszłam.
- co jest mała ? wszystko w porządku ? - przede mną stał Niall z dwoma kubkami z kawą ze szpitalnej kafejki.
- nie. Włsnie nic nie jest w porządku. On myśli, że nic do niego nie czuję - opadłam na krzesło pod ścianą a po chwili Niall zajął miejsce obok mnię.
- a czujesz ? - zapytał
- ja.. chyba tak. Przy nim czuję się inaczej. Kiedy mnie dotyka po całym moim ciele przechodzą ciarki. A w brzuchu uwalnieją się motylki.
- jej Nikuś ty na serio go kochasz - powiedział
- no.. tak
- powiedz mu to.
- myślisz, że nie próbowałam ? Nawet teraz gdy byłam u niego w pokoju, ale on nie chcę ze mną rozmawiać. - spuściłam głowę w dół i zamknęłam oczy.
- musisz dać mu trochę czasu. On myślał, że ty go wcale nie kochasz kiedy on jest zakochany w tobie po uszy. Poczekaj jakiś czas i porozmawiaj z nim. - przytulił mnie do siebie
- myślisz, że tak będzie dobrze ?
- najlepiej - powiedział blondas z uśmiechem
- dziękuję Niall - powiedziałam
- nie masz za co dziękować skarbie, zawsze możesz na mnie liczyc. Pamiętaj
- zapamiętam - wysiliłam się na lekki uśmiech
- chodź, chłopaki czekają w samochodzie.
- okej
W ciągu 15 minut dotarliśmy pod willę chłopaków.
- to ja już pójdę do domu - oznajmiłam
- zaczekaj podwiozę cię - krzyknął Liam
O nie. Oni nie mogą się dowiedzieć kim tak na prawdę jestem.
No i jest 11. ;p może być ?
wtorek, 10 września 2013
Rozdział 10
Bez zastanowienia pobiegłam na górę skąd dobiegały dźwięki. Biegłam przez korytarz między pokojami, aż w końcu zatrzymałam się przed drzwiami Zayna. Zastanowiłam się chwile i nacisnęłam klamkę. Zamknięte. Zaczęłąm pukać. Nic. Coraz więcej siły wkładałam w uderzenia tylko po to by mulat usłyszał, że ktoś znajduję się po drugiej stronie.
- czego kurwa ?! - usłyszałam krzyk Zayna mieszany z tłuczonym szkłem. Po moim ciele przeszły ciarki na myśl, że czarnowłosy może zrobić sobie jakąś krzywdę.
- to ja Zayn. Proszę otwórz. - wyszeptałam
- ja czyli ?! - jego agresja sięgała baaardzo wysokiego stopnia
- Nikol. - odpowiedziałam. Nic. Zero odpowiedzi. Impossible silence.
- proszę, cię Zayn porozmawiajmy. - mówiłam wciąż łagodnym tonem
Cicha.
Zaczęłam się denerwować
- Zayn otwórz ! - krzyknęłam błagalnym tonem. Moje prośby nie zostały wysłuchane a pokój mulata nadal pozostał w takim stanie jaki był 10 minut temu.
Postanowiłam poprosić Nialla o pomoc. Zawołałam chłopaka, który już po chwili stał u mojego boku.
-Zayn stary otwórz ! - krzyczał Niall przez zamknięte drzwi
- kurwa Niall on się nie odzywa ! jak coś mu się stało to nigdy sobie tego nie wybaczę ! - w tej chwili byłam zrozpaczona. Myśl, że chłopak którego, kocham lecz nie odważyłam mu się tego wyznać może właśnie leżeć teraz nieprzytomny zasłaniała wszystkie inne myśli.
- odsuń się - słowa blondyna dotarły do mnie z lekkim opóźnieniem. Wykonałam czynność jaką nakazał mi chłopak i odsunęłam się. Niall rozpędził się i z ogromną siłą ramieniem naparł na drzwi, które po chwili trzasnęły o podłogę z wielkim hukiem.
Na podłodze zobaczyłam zakrwawionego Zayna.
- Zayn ! - rzuciłam się pędem do chłopaka
- Zayn proszę cię otwórz oczy ! proszę ! Zayn ! - łzy, które zbierały się w moich oczach od samego początku wizyty w domu chłopaków teraz z lekką łatwością wypłynęły na moje policzki.
- dzwonię po karetkę - powiedział Niall. W pokoju pojawiła się reszta chłopaków i jakieś dwie dziewczyny. Jedna stała u boku Louisa a droga za plecami Liama.
Szatynka w bujnych lokach podeszła do mnie po woli.
- skarbie.. chodź. Lekarze zajmą się Zaynem. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz - mówiła w moim kierunku lekkim i łagodnym głosem. Spoglądała na mnie z troską w oczach.
- n..nie mogę - wykrztusiłam. - muszę z nim zostać
- oni lepiej sobie z nim poradzą - wciąż przekonywła mnie
Cały czas trzymałam ręke chłopaka i mimo swojej woli płakałam jak małe dziecko.
- Niech się pani odsunie musimy go przenieść na nosze - usłyszałam głos. Odwróciłam się a moim oczą ukazał się obraz trojga lekarzy.
- słyszy mnię pani ? - jeden z nich pomachał mi ręką przed twarzą.
Nie chciałam go puścić. Nie mogłam.
Siłą odciągnęli mnie od Zayna. Mimo moich stawiań i oporów nie udało mi się zostać przy chłopaku.
- puśćcie mnie ! ja muszę z nim zostać ! zrozumcie ! - krzyczałam
Zero odpowiedzi z drugiej strony
- kocham cię Zayn - wyszeptałam opadając z bezsilności na zimny chodnik.
Taki króciutki ... ;p podoba się ? xd ;d
- czego kurwa ?! - usłyszałam krzyk Zayna mieszany z tłuczonym szkłem. Po moim ciele przeszły ciarki na myśl, że czarnowłosy może zrobić sobie jakąś krzywdę.
- to ja Zayn. Proszę otwórz. - wyszeptałam
- ja czyli ?! - jego agresja sięgała baaardzo wysokiego stopnia
- Nikol. - odpowiedziałam. Nic. Zero odpowiedzi. Impossible silence.
- proszę, cię Zayn porozmawiajmy. - mówiłam wciąż łagodnym tonem
Cicha.
Zaczęłam się denerwować
- Zayn otwórz ! - krzyknęłam błagalnym tonem. Moje prośby nie zostały wysłuchane a pokój mulata nadal pozostał w takim stanie jaki był 10 minut temu.
Postanowiłam poprosić Nialla o pomoc. Zawołałam chłopaka, który już po chwili stał u mojego boku.
-Zayn stary otwórz ! - krzyczał Niall przez zamknięte drzwi
- kurwa Niall on się nie odzywa ! jak coś mu się stało to nigdy sobie tego nie wybaczę ! - w tej chwili byłam zrozpaczona. Myśl, że chłopak którego, kocham lecz nie odważyłam mu się tego wyznać może właśnie leżeć teraz nieprzytomny zasłaniała wszystkie inne myśli.
- odsuń się - słowa blondyna dotarły do mnie z lekkim opóźnieniem. Wykonałam czynność jaką nakazał mi chłopak i odsunęłam się. Niall rozpędził się i z ogromną siłą ramieniem naparł na drzwi, które po chwili trzasnęły o podłogę z wielkim hukiem.
Na podłodze zobaczyłam zakrwawionego Zayna.
- Zayn ! - rzuciłam się pędem do chłopaka
- Zayn proszę cię otwórz oczy ! proszę ! Zayn ! - łzy, które zbierały się w moich oczach od samego początku wizyty w domu chłopaków teraz z lekką łatwością wypłynęły na moje policzki.
- dzwonię po karetkę - powiedział Niall. W pokoju pojawiła się reszta chłopaków i jakieś dwie dziewczyny. Jedna stała u boku Louisa a droga za plecami Liama.
Szatynka w bujnych lokach podeszła do mnie po woli.
- skarbie.. chodź. Lekarze zajmą się Zaynem. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz - mówiła w moim kierunku lekkim i łagodnym głosem. Spoglądała na mnie z troską w oczach.
- n..nie mogę - wykrztusiłam. - muszę z nim zostać
- oni lepiej sobie z nim poradzą - wciąż przekonywła mnie
Cały czas trzymałam ręke chłopaka i mimo swojej woli płakałam jak małe dziecko.
- Niech się pani odsunie musimy go przenieść na nosze - usłyszałam głos. Odwróciłam się a moim oczą ukazał się obraz trojga lekarzy.
- słyszy mnię pani ? - jeden z nich pomachał mi ręką przed twarzą.
Nie chciałam go puścić. Nie mogłam.
Siłą odciągnęli mnie od Zayna. Mimo moich stawiań i oporów nie udało mi się zostać przy chłopaku.
- puśćcie mnie ! ja muszę z nim zostać ! zrozumcie ! - krzyczałam
Zero odpowiedzi z drugiej strony
- kocham cię Zayn - wyszeptałam opadając z bezsilności na zimny chodnik.
Taki króciutki ... ;p podoba się ? xd ;d
poniedziałek, 9 września 2013
Rozdział 9
*perspektywa Zayna*
O kurwa .. Czy ja to właśnie powiedziałem ? o kurwa ... o kurwa .
- Ale Zayn... - usłyszałem cichy szept Nikol
- yy.. ja .. zapomnij o tym co usłyszałaś - powiedziałem szybko i wyszedłem z pokoju
Ja pierdole jakim ja jestem debilem. Nie dość, że się wygłupiłem to jeszcze ona nie odwzajemnia tego uczucia. cholera jasna, muszę się napić.
Słyszałem jeszcze krzyki Nikol, która wołała moje imię, lecz nie zwracałem na to uwagi. Co ? Będzie mi teraz mówić, że mnie przeprasza ale nic do mnie nie czuję, że znajdę sobie jeszcze kiedyś kogoś bla bla bla, nie mam na to czasu.
*perspektywa Nikol*
- Zayn ! - krzyczałam cały czas lecz on nie zwracał na to uwagi.
Przecież ja chciałam powiedzieć, że czuję do niego to samo co on czuję do mnie ... Czemu to wszystko musi być takie trudne ?.
Siedziałam na łużku przesłuchiwana przez Amy.
- ale jak to wyznał ci miłość ??? - zszokowana Amy wyrzuciła ręce w powietrze
- normalnie ? - trochę już mnie to irytowało. Czy ona zawsze musi być taka wścipska? Kocham ją fakt, ale nie raz mam ochotę ją zabić.- Amy proszę cię, nie chcę o tym gadać.
Ten dzień był strasznie męczący. Oczywiście nie obyłoby się bez czyszczenia kibli. Porażka.
*perspektywa Liama*
- nie ma go już prawie cały dzień, martwię się o niego - krążyłem po pokoju
- wiem Liam my też się martwimy, ale Zayn jest już dorosły. Wie co robi - pocieszał mnie Niall
- mam nadzieję - odpowiedziałem gdy nagle usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. Szybko pobiegłem do holu i zauważyłem Zayna. Całkiem pianego Zayna.
- stary, coś ty z siebie zrobił ? - złapałem go za ramię
- jestem smerfem - wybełkotał
- chodź pomogę ci - zarzuciłem jego rękę na swoje ramie
Kopnąłem drzwi, które się otworzyły i wprowadziłem Zayna do pokoju.
- dlaczego ? - zapytałem - dlaczego to zrobiłeś ?
- wyznałem jej miłość. hahaha - śmiał się na cały głos
- no to chyba dobrze. Czemu nam nie powiedziałeś opilibyśmy to razem z tobą
- ale ty nie rozumiesz Liaś - wyglądał jak jakiś menel - one mnie nie kocha
*perspektywa Nikol*
Siedziałam w fotelu i piłam gorącą czekoladę gdy z czynności wyrwał mnie dźwięk telefonu, który oznajmił, że ktoś chce się ze mną skontaktować. Sięgnęłam po telefon i przejechałam palcem po wyświetlaczu
-halo ?
- Nikol ?
- tak, a kto pyta ?
- To ja Liam. Nikol musisz szybko tu przyjechać
- ale co się stało
- Zayn odpierdala musisz mi pomóc.
- ale .. co .. jak .. ?
- proszę cię Nikol.
- dobrze postaram się być tam za 10 minut
- dziękuje.
- pa
Rozłaczyłam się. O co tu chodzi '? Co z Zaynem ? Po cichu wyciągnęłam buty z szafki i wsunęłam je na stopy po czym wymknęłam się z budynku. Szybko złapałam taksówkę i już po chwili stałam przed willą chłopaków. Nawet nie pukałam tylko weszłam do środka. Liam stał obok stołu, rękmi ściskał oparcie krzesła.
- jesteś. Dziękuję ci, że przyjechałaś.
- dobrze, ale co się stało ? - zapytałam i usłyszałam dźwięk bitego szkła.
- właśnie to.
I jak ? Takie byle jakie ale nie mam weny... Przepraszam, że tak długo, ale nie mogłam wcześniej. No ale jest mam nadzieję, że się podoba.
O kurwa .. Czy ja to właśnie powiedziałem ? o kurwa ... o kurwa .
- Ale Zayn... - usłyszałem cichy szept Nikol
- yy.. ja .. zapomnij o tym co usłyszałaś - powiedziałem szybko i wyszedłem z pokoju
Ja pierdole jakim ja jestem debilem. Nie dość, że się wygłupiłem to jeszcze ona nie odwzajemnia tego uczucia. cholera jasna, muszę się napić.
Słyszałem jeszcze krzyki Nikol, która wołała moje imię, lecz nie zwracałem na to uwagi. Co ? Będzie mi teraz mówić, że mnie przeprasza ale nic do mnie nie czuję, że znajdę sobie jeszcze kiedyś kogoś bla bla bla, nie mam na to czasu.
*perspektywa Nikol*
- Zayn ! - krzyczałam cały czas lecz on nie zwracał na to uwagi.
Przecież ja chciałam powiedzieć, że czuję do niego to samo co on czuję do mnie ... Czemu to wszystko musi być takie trudne ?.
Siedziałam na łużku przesłuchiwana przez Amy.
- ale jak to wyznał ci miłość ??? - zszokowana Amy wyrzuciła ręce w powietrze
- normalnie ? - trochę już mnie to irytowało. Czy ona zawsze musi być taka wścipska? Kocham ją fakt, ale nie raz mam ochotę ją zabić.- Amy proszę cię, nie chcę o tym gadać.
Ten dzień był strasznie męczący. Oczywiście nie obyłoby się bez czyszczenia kibli. Porażka.
*perspektywa Liama*
- nie ma go już prawie cały dzień, martwię się o niego - krążyłem po pokoju
- wiem Liam my też się martwimy, ale Zayn jest już dorosły. Wie co robi - pocieszał mnie Niall
- mam nadzieję - odpowiedziałem gdy nagle usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. Szybko pobiegłem do holu i zauważyłem Zayna. Całkiem pianego Zayna.
- stary, coś ty z siebie zrobił ? - złapałem go za ramię
- jestem smerfem - wybełkotał
- chodź pomogę ci - zarzuciłem jego rękę na swoje ramie
Kopnąłem drzwi, które się otworzyły i wprowadziłem Zayna do pokoju.
- dlaczego ? - zapytałem - dlaczego to zrobiłeś ?
- wyznałem jej miłość. hahaha - śmiał się na cały głos
- no to chyba dobrze. Czemu nam nie powiedziałeś opilibyśmy to razem z tobą
- ale ty nie rozumiesz Liaś - wyglądał jak jakiś menel - one mnie nie kocha
*perspektywa Nikol*
Siedziałam w fotelu i piłam gorącą czekoladę gdy z czynności wyrwał mnie dźwięk telefonu, który oznajmił, że ktoś chce się ze mną skontaktować. Sięgnęłam po telefon i przejechałam palcem po wyświetlaczu
-halo ?
- Nikol ?
- tak, a kto pyta ?
- To ja Liam. Nikol musisz szybko tu przyjechać
- ale co się stało
- Zayn odpierdala musisz mi pomóc.
- ale .. co .. jak .. ?
- proszę cię Nikol.
- dobrze postaram się być tam za 10 minut
- dziękuje.
- pa
Rozłaczyłam się. O co tu chodzi '? Co z Zaynem ? Po cichu wyciągnęłam buty z szafki i wsunęłam je na stopy po czym wymknęłam się z budynku. Szybko złapałam taksówkę i już po chwili stałam przed willą chłopaków. Nawet nie pukałam tylko weszłam do środka. Liam stał obok stołu, rękmi ściskał oparcie krzesła.
- jesteś. Dziękuję ci, że przyjechałaś.
- dobrze, ale co się stało ? - zapytałam i usłyszałam dźwięk bitego szkła.
- właśnie to.
I jak ? Takie byle jakie ale nie mam weny... Przepraszam, że tak długo, ale nie mogłam wcześniej. No ale jest mam nadzieję, że się podoba.
niedziela, 8 września 2013
Rozdział 8
- ja...
- a co tu dzieje się ? - usłyszałam czyjś bełkot
- chyba w czymś przeszkodziliśmy - następny głos
- oup - obydwa
Popatrzylam w stronę drzwi. Louis i Harry narąbani w 4 dupy.
- oh Hazzuś - Louis zaczął przytulać Harrego. Chyba sobie z nas żartują.
- wyjazd z tąd ! - krzyknął Zayn
- Zaynuś ! Słoneczko ! Przytulisz nas ? Plose - ich zachowanie bylo dziwne ale strasznie śmieszne.
- przepraszam cię
Zayn spojrzał na mnie z żalem - a co tu dzieje się ? - usłyszałam czyjś bełkot
- chyba w czymś przeszkodziliśmy - następny głos
- oup - obydwa
Popatrzylam w stronę drzwi. Louis i Harry narąbani w 4 dupy.
- oh Hazzuś - Louis zaczął przytulać Harrego. Chyba sobie z nas żartują.
- wyjazd z tąd ! - krzyknął Zayn
- Zaynuś ! Słoneczko ! Przytulisz nas ? Plose - ich zachowanie bylo dziwne ale strasznie śmieszne.
- przepraszam cię
- nic się nie stało. Chodź zaprowadzony ich do pokoi- uśmiechnęłam się lekko.
- okej. Masz racje. Tak powinniśmy zrobić. Ja wezmę Louisa a ty pomóż Hazzie. - powiedzial wstając
- ok - posłusznie wstałam i podeszłam do ledwo trzymającego sie na nogach loczka
- chodź - złapałam go w pasie
- uuu - wyszczerzył się
- zamknij się - skarciłam go
- o ostraaaaa. Takie lubię - poruszył dziwnie brwiami.
- matko.
Wzięłam go pod ramię i próbowałam zaciągnąć go do pokoju. Nie bylo to łatwe zadanie, ponieważ lokowaty bujał się na wszystkie strony świata
- idź prosto Hazz - pouczyłam go
- no przecież itęę - lubisz mnie ? - wypalił
- tak Harry bardzo cię lubię - odpowiedziałam poro by wkoncu się zamknął bym mogła w spokoju doprowadzić go do sypialni.
- ja ciebie też ! - zaczął śmiać się w niebogłosy.
- cicho bądź bo obudzisz Liama i Niallera - wysyczałam lekko poddenerwowana
- kręcą cię moje loki
- co ?
- wiem, że cię pociągają w końcu są takie piękne - stanął niczym modelka na chwiejnych nogach i zarzucił włosami. Nie moglam powstrzymać się od śmiechu
- chodź głupku - powiedziałam
Gdy w końcu udało mi się zaprowadzić go do łużka poszłam sprawdzić co z Zayne i Louisem. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Lou, który szczelnie zamknął w ramionach Zayna. Zabawny widok.
-pomożesz? - ledwo wypowiedział słowo. Zasmialam się i podeszłam do mulata wyciągając dłoń w jego kierunku. Złapał moją małą w porównaniu do jego dłoń i pociągnął. Z całej siły ciagnełam rękę mulata aż wylądowałam na pupie przygnieciona ciałem Zayna
- podoba mi się ta pozycja- przewrocilam oczami i zepchnęłam ciało mulata na podłogę. Na co ten tylko się zaśmiał.
- chodź - pociągnął mnie do góry
- wiesz sama bym dala rade wstać - powiedziałam otrzepując kolana
- nie wątpię, ale wolałem mieć pewność - uśmiechnął się. Na co moje policzki zaczerwieniły się tylko.
-jestes slodka jak to robisz - powiedział gdy weszliśmy juz do pokoju chłopaka.
- robię co ? - nie wiedziałam o co mu chodzi
- kiedy się rumienisz - odparł. A odcień mojej skóry przybrał jeszcze ciemniejszą barwę kolory fioletowego.
- przestań. - nie wiedziałam co powiedziec. Muszę szybko zmienić temat - co chciałeś mi powiedziec ?
- umm ... No bo tego...
- taak? - strasznie się denerwował
- ja ... Zakochałem się w tobie
- okej. Masz racje. Tak powinniśmy zrobić. Ja wezmę Louisa a ty pomóż Hazzie. - powiedzial wstając
- ok - posłusznie wstałam i podeszłam do ledwo trzymającego sie na nogach loczka
- chodź - złapałam go w pasie
- uuu - wyszczerzył się
- zamknij się - skarciłam go
- o ostraaaaa. Takie lubię - poruszył dziwnie brwiami.
- matko.
Wzięłam go pod ramię i próbowałam zaciągnąć go do pokoju. Nie bylo to łatwe zadanie, ponieważ lokowaty bujał się na wszystkie strony świata
- idź prosto Hazz - pouczyłam go
- no przecież itęę - lubisz mnie ? - wypalił
- tak Harry bardzo cię lubię - odpowiedziałam poro by wkoncu się zamknął bym mogła w spokoju doprowadzić go do sypialni.
- ja ciebie też ! - zaczął śmiać się w niebogłosy.
- cicho bądź bo obudzisz Liama i Niallera - wysyczałam lekko poddenerwowana
- kręcą cię moje loki
- co ?
- wiem, że cię pociągają w końcu są takie piękne - stanął niczym modelka na chwiejnych nogach i zarzucił włosami. Nie moglam powstrzymać się od śmiechu
- chodź głupku - powiedziałam
Gdy w końcu udało mi się zaprowadzić go do łużka poszłam sprawdzić co z Zayne i Louisem. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Lou, który szczelnie zamknął w ramionach Zayna. Zabawny widok.
-pomożesz? - ledwo wypowiedział słowo. Zasmialam się i podeszłam do mulata wyciągając dłoń w jego kierunku. Złapał moją małą w porównaniu do jego dłoń i pociągnął. Z całej siły ciagnełam rękę mulata aż wylądowałam na pupie przygnieciona ciałem Zayna
- podoba mi się ta pozycja- przewrocilam oczami i zepchnęłam ciało mulata na podłogę. Na co ten tylko się zaśmiał.
- chodź - pociągnął mnie do góry
- wiesz sama bym dala rade wstać - powiedziałam otrzepując kolana
- nie wątpię, ale wolałem mieć pewność - uśmiechnął się. Na co moje policzki zaczerwieniły się tylko.
-jestes slodka jak to robisz - powiedział gdy weszliśmy juz do pokoju chłopaka.
- robię co ? - nie wiedziałam o co mu chodzi
- kiedy się rumienisz - odparł. A odcień mojej skóry przybrał jeszcze ciemniejszą barwę kolory fioletowego.
- przestań. - nie wiedziałam co powiedziec. Muszę szybko zmienić temat - co chciałeś mi powiedziec ?
- umm ... No bo tego...
- taak? - strasznie się denerwował
- ja ... Zakochałem się w tobie
NIESPODZIANKA ! ;) Miałam nie pisać ale to choroba mnie strasznie męczy i nudzi więc .... jest 8 rozdział ;D Mam nadziej, że się spodoba. ;p
sobota, 7 września 2013
Rozdział 7
-połóż się już - powiedziałem do dziewczyny. Nadal byłem wściekły przez tą całą sytuacje na dole. Nialler sobie u mnie nagrabił.
Posłusznie położyła się na łużku i otuliła szczelnie kołdrą...
-zayn ? - wyszeptała
- tak?
- Niall to fajny chłopak - uśmiechnęła się i zamknęła oczy.
O nie kurwa Nialler masz przesrane.
*Perspektywa Nikol*
Chyba coś go zdenerwowało... Zacisnął zęby i trzaskając drzwiami wyszedł. Nie rozumiem go ... Czasem jest jak potulny piesek. Miły i opiekuńczy. A kolejnym razem zachowuje sie jak kompletny furiat. Zdecydowanie wole tą pierwszą ocłone Zayna. I ... Chyba mi się taki podoba. Te jego czekoladowe tęczówki ohh .. Są cudowne ! A te usta boże... Ponętne i pełne malinowe wargi... Z zamyśleń wyrwał mnie huk dobiegający z dołu. Zerwałam się z łużka i pobiegłam na dół.
*perspektywa Zayna*
- stary kurwa o co ci chodzi ?! - krzyczał równie głośno jak ja
- o co mi kurwa chodzi ?! Jeszcze raz zbliż sie chodź na krok do mojej kobiety to powieszę cię za jaja ! Rozumiesz ?! - nie mogłem juz sie opanować
- zayn ! Kurwa ! Ogarnij sie stary ! Nikol to super dziewczyna i nie zasługujesz na nią ! - w tej chwili nie wytrzymałem. Przyłożyłem mu z pięści prosto w nos.
Niall złapał sie za bolące miejsce i osunął sie na podłogę
- zayn ! - usłyszałem krzyk
*perspektywa Nikol*
- co ty wyprawiasz ?! - podbiegłam do Nialla i opadłam na kolana obok niego. Przytuliłam go mocno do siebie
- nic ci nie jest ? - wyszeptałam mu do ucha
- wszystko okej Nikol, lepiej będziesz jak szybko stąd pójdziesz - powiedzial
- nie ma mowy ! Nie zostawię cię tutaj z nim - zaprzeczyłam
- Nikol do pokoju ! - do moich uszu dobił sie krzyk zayna
- nie - postawiłam mu sie
- powiedziałem do pokoju ! - strasznie sie wkurzył
- a ja powiedziałam nie
Podszedł do mnie chwycił w tali i przerzucił sobie przez ramię. Kopałam I waliłam pięściami po jego plecach lecz nie poskutkowało
- puść mnie ! Postaw mnie na ziemi ! Zayn ! Puść mnie ! - krzyczałam
Zaniósł mnie do pokoju i posadził na łużku.
- czego nie rozumiesz w "idź do pokoju" ? - zaczął
- zrobiłeś mu krzywdę ! - wydarłam sie
- nic mu nie będzie - odpowiedział
- ma złamany nos ! - zaprotestowałam natychmiast
- Nikol nie chce, żebyś spędzała z nim czas.
- dlaczego ?
- bo jestes moja
- ty to powiedziałeś. Ja wcale nie jestem twoja. Nie traktuj mnie jak przedmiot!
- jestes tylko moja rozumiesz ? - zbliżył sie do mnie
- właśnie nie rozumiem zayn ! Nie rozumiem ! - powoli zaczęło mnie to męczyć
- kurwa Nikol ! Ja nie wiem co się ze mną dzieje kiedy jestem przy tobie ! Rozumiesz ? Nie wiem.
Nie moge patrzeć jak przebywasz z kimś innym niż ja ! Rozmawiasz, śmiejesz sie, uśmiechasz.
Nie moge tego wytrzymać ! Stale chce być przy tobie po prostu musze ! Chce cię cały czas dotykać, wiedzieć, że jesteś obok. Ze nie jestem sam. Chce żebyś była moja ! Tylko i wyłącznie moja. Kurwa ja nie wiem co sie ze mną dzieje ! Dlaczego przy tobie zachowuje sie jak jakich piepszony mieczak ?! - zaśmiał sie ironicznie i zasłonił twarz dłońmi głośno oddychając. Zobaczyłam łzy w jego oczach kiedy wziął głęboki oddech i odchylił głowę do tyłu. Wyglądał tak.... Niewinnie.. Jak małe zagubione dziecko. Jego rysy twarzy stały sie bardzo łagodne. Nie mogłam znieść tego widoku. Niepewnie podeszłam do niego i dotknęłam jego policzka popuszkami swoich palców. Poruszył głową i wtulił się w moją dłoń.
- wszystko będzie dobrze Zayn - powiedziałam cicho.
- przytul mnie . Przytul . Proszę - bełkotał
Powoli objęłam go ramionami i przyciągnęłam do siebie. Wtulił twarz w zagłębienie miedzy moją szyją a obojczykiem. Czułam jego urywany oddech na mojej skórze.
- Nikol.. Ja .. Ja chyba...
Cdn :D
Posłusznie położyła się na łużku i otuliła szczelnie kołdrą...
-zayn ? - wyszeptała
- tak?
- Niall to fajny chłopak - uśmiechnęła się i zamknęła oczy.
O nie kurwa Nialler masz przesrane.
*Perspektywa Nikol*
Chyba coś go zdenerwowało... Zacisnął zęby i trzaskając drzwiami wyszedł. Nie rozumiem go ... Czasem jest jak potulny piesek. Miły i opiekuńczy. A kolejnym razem zachowuje sie jak kompletny furiat. Zdecydowanie wole tą pierwszą ocłone Zayna. I ... Chyba mi się taki podoba. Te jego czekoladowe tęczówki ohh .. Są cudowne ! A te usta boże... Ponętne i pełne malinowe wargi... Z zamyśleń wyrwał mnie huk dobiegający z dołu. Zerwałam się z łużka i pobiegłam na dół.
*perspektywa Zayna*
- stary kurwa o co ci chodzi ?! - krzyczał równie głośno jak ja
- o co mi kurwa chodzi ?! Jeszcze raz zbliż sie chodź na krok do mojej kobiety to powieszę cię za jaja ! Rozumiesz ?! - nie mogłem juz sie opanować
- zayn ! Kurwa ! Ogarnij sie stary ! Nikol to super dziewczyna i nie zasługujesz na nią ! - w tej chwili nie wytrzymałem. Przyłożyłem mu z pięści prosto w nos.
Niall złapał sie za bolące miejsce i osunął sie na podłogę
- zayn ! - usłyszałem krzyk
*perspektywa Nikol*
- co ty wyprawiasz ?! - podbiegłam do Nialla i opadłam na kolana obok niego. Przytuliłam go mocno do siebie
- nic ci nie jest ? - wyszeptałam mu do ucha
- wszystko okej Nikol, lepiej będziesz jak szybko stąd pójdziesz - powiedzial
- nie ma mowy ! Nie zostawię cię tutaj z nim - zaprzeczyłam
- Nikol do pokoju ! - do moich uszu dobił sie krzyk zayna
- nie - postawiłam mu sie
- powiedziałem do pokoju ! - strasznie sie wkurzył
- a ja powiedziałam nie
Podszedł do mnie chwycił w tali i przerzucił sobie przez ramię. Kopałam I waliłam pięściami po jego plecach lecz nie poskutkowało
- puść mnie ! Postaw mnie na ziemi ! Zayn ! Puść mnie ! - krzyczałam
Zaniósł mnie do pokoju i posadził na łużku.
- czego nie rozumiesz w "idź do pokoju" ? - zaczął
- zrobiłeś mu krzywdę ! - wydarłam sie
- nic mu nie będzie - odpowiedział
- ma złamany nos ! - zaprotestowałam natychmiast
- Nikol nie chce, żebyś spędzała z nim czas.
- dlaczego ?
- bo jestes moja
- ty to powiedziałeś. Ja wcale nie jestem twoja. Nie traktuj mnie jak przedmiot!
- jestes tylko moja rozumiesz ? - zbliżył sie do mnie
- właśnie nie rozumiem zayn ! Nie rozumiem ! - powoli zaczęło mnie to męczyć
- kurwa Nikol ! Ja nie wiem co się ze mną dzieje kiedy jestem przy tobie ! Rozumiesz ? Nie wiem.
Nie moge patrzeć jak przebywasz z kimś innym niż ja ! Rozmawiasz, śmiejesz sie, uśmiechasz.
Nie moge tego wytrzymać ! Stale chce być przy tobie po prostu musze ! Chce cię cały czas dotykać, wiedzieć, że jesteś obok. Ze nie jestem sam. Chce żebyś była moja ! Tylko i wyłącznie moja. Kurwa ja nie wiem co sie ze mną dzieje ! Dlaczego przy tobie zachowuje sie jak jakich piepszony mieczak ?! - zaśmiał sie ironicznie i zasłonił twarz dłońmi głośno oddychając. Zobaczyłam łzy w jego oczach kiedy wziął głęboki oddech i odchylił głowę do tyłu. Wyglądał tak.... Niewinnie.. Jak małe zagubione dziecko. Jego rysy twarzy stały sie bardzo łagodne. Nie mogłam znieść tego widoku. Niepewnie podeszłam do niego i dotknęłam jego policzka popuszkami swoich palców. Poruszył głową i wtulił się w moją dłoń.
- wszystko będzie dobrze Zayn - powiedziałam cicho.
- przytul mnie . Przytul . Proszę - bełkotał
Powoli objęłam go ramionami i przyciągnęłam do siebie. Wtulił twarz w zagłębienie miedzy moją szyją a obojczykiem. Czułam jego urywany oddech na mojej skórze.
- Nikol.. Ja .. Ja chyba...
Cdn :D
Rozdział 6
tak ? - odpowiedział i uniósł brwi ku górze
- gdzie my jesteśmy ? - zapytałam zdezorientowana.
- u moich kumpli. Tutaj będziemy nocować. - powiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę wejścia.
Po przekroczeniu progu domu doznałam szoku. Jak to możliwe, że taka chata wogóle istnieje ?. Wszędzie tak ... Jasno.. I... Nowocześnie
- wow - powiedziałam ledwo uslyszalnie. Na co Zayn zachichotał
- chodź - pociągnął mnie w stronę szkolny. Chyba. Tak mi się wydaje, że to salon.
- siema chłopaki ! - krzyknął do czwórki chłopców siedzących na kanapie
- kto to ? - zapytał lokowaty
- To Nikol będzie dzisiaj tu nocawać - oświadczył Zayn
- co?!- wykrzyknęli wszyscy na raz
- Z o s t a J e n a n o c - przeliterował
- no chyba głusi nie jesteśmy. Ale niby dlaczego mamy się na to zgodzić ? - zrobił dziwną mine
- chyba lepiej będzie jak juz pójdę - cały czas stałam za plecami Zayna i z nerwów szarpałam jego kurtkę, lecz teraz oddalilam się w stronę drzwi frontowych
- nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj - złapał mnie za rękę.- idziemy - powiedzial i pociągnął mnie po schodach
-chyba mnie nie lubią - powiedziałam siadając na łużku
- nie ciebie jedynej - odpowiedział
- co masz na myśli ? - zaciekawiłam się
- nie lubili żadnej dziewczyny, którą tutaj przyprowadziłem.
- aha. - nie wiedziałam co odpowiedzieć
-masz- rzucił czymś we mnie
- po co mi to ? - trzymałam w rękach jego ubrania
- chyba nie zamierzasz spać w tym - wskazał ręką na mój brudny strój
- aa ! Tak tak . Dzięki. - bylam zakłopotana. Czemu ja przy nim nie myślę ??
- tam masz łazienkę. Mój pokój jest na przeciwko dgybys czegoś potrzebowała. Przemierzył pokój i wyszedł.
Matko w co ja się wplątałam ? Trzeba mieć na prawde nie równo, żeby się wpakować w takie gówno. Dobra idę się umyć.
Weszłam pod ciepły strumień wody i delektowałam się przyjemną chwilą.
Ciepłe strumienie obmywały moje ciało i sprawiały, że cały ten stres gdzieś uciekł.
Wyszłam spod prysznica i w samym ręczniku udałam się do pokoju
- aaa ! - krzyknęłam gdy zobaczyłam blondyna, który stał z kanapką w ręce
- aaa ! Nie patrzę ! Nic nie widziałem ! Przysięgam ! - upuścił kanapkę i zakrył oczy rękoma
- co ty tu robisz ? - zapytałam grzebiąc szybko w szafce gdzie wsadziłam ubrania od Zayna. Szybko wbiłam się w spodenki i naciągnęłam na siebie stanowczo za dużą koszulkę.
- szukałem Zayna . Nie wiedziałem, że tu będziesz ! Nie kłamie ! - tłumaczył się dalej zasłaniając oczy. Rozśmieszyło mnie to. Był uroczy.
- juz mozesz ocłonić oczy - zasmialam się
- ale na pewno ? - odsłonił jedno oko
- haha tak ! - zasmiałam się.
- ja ciebie strasznie przepraszam ! Nie wiedziałem ze tutaj będziesz - wzruszył ramionami
- nic się nie stało. Śmiesznie wyglądałeś. - nadal się śmiałam
- ej ! - udawał oburzonego
- zartowałam nie gniewaj się - próbowałam stłumić śmiech
- no dobra ! Juz się nie gniewał - wyszczerzyl się - on jest na prawde szalony - idziesz coś zjeść ? - uśmiechnął się
- am.. Tak pewnie ! - ruszyłam w jego kierunku
Zeszliśmy do kuchni i zjedliśmy naleśniki.
- am... Wiesz ... Ym.. Jak masz na imię ? - zapytałam
- Niall ! Jestem Niall Naleśnik Horan - wstał z krzesła i podniósł ręce w gore na co zarwagowalam śmiechem.
- dalczego się śmiejesz zacna dziewojo ? - powiedzial niskim tonem
- haha . - on na prawde jest zabawny.
- co tu się dzieje ? - usłyszałam ochryply glos Zayna
- jemy naleśniki. Nialler to super kucharz ! I głupek - zasmialam się a Niall rzucił focha.
- ojj, juz przestań prsytuliłam go
- chodź Nikol juz późno musisz iść spać - powiedzial zayn
- jeszcze wcześnie - krzyknął Niall
- idziemy Nikol - warknął
Wstałam i ruszyłam w stronę pokoju zaraz za Zaynem.
- Dobranoc Niall ! - pomachał blondynowi
- Kolorowych snów myszko ! - wyszczerzyl się
Widziałam jak szczeka Zayna się zacieka. Chyba siw wkurzył.
*Perspektywa Zayna*
Jak jeszcze raz zobaczę ją w towarzystwie Nialla to go zabije. Nie ma prawa dotykać mojej kobiety. Ona jest moja i tylko ja ją moge dotykać.
- gdzie my jesteśmy ? - zapytałam zdezorientowana.
- u moich kumpli. Tutaj będziemy nocować. - powiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę wejścia.
Po przekroczeniu progu domu doznałam szoku. Jak to możliwe, że taka chata wogóle istnieje ?. Wszędzie tak ... Jasno.. I... Nowocześnie
- wow - powiedziałam ledwo uslyszalnie. Na co Zayn zachichotał
- chodź - pociągnął mnie w stronę szkolny. Chyba. Tak mi się wydaje, że to salon.
- siema chłopaki ! - krzyknął do czwórki chłopców siedzących na kanapie
- kto to ? - zapytał lokowaty
- To Nikol będzie dzisiaj tu nocawać - oświadczył Zayn
- co?!- wykrzyknęli wszyscy na raz
- Z o s t a J e n a n o c - przeliterował
- no chyba głusi nie jesteśmy. Ale niby dlaczego mamy się na to zgodzić ? - zrobił dziwną mine
- chyba lepiej będzie jak juz pójdę - cały czas stałam za plecami Zayna i z nerwów szarpałam jego kurtkę, lecz teraz oddalilam się w stronę drzwi frontowych
- nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj - złapał mnie za rękę.- idziemy - powiedzial i pociągnął mnie po schodach
-chyba mnie nie lubią - powiedziałam siadając na łużku
- nie ciebie jedynej - odpowiedział
- co masz na myśli ? - zaciekawiłam się
- nie lubili żadnej dziewczyny, którą tutaj przyprowadziłem.
- aha. - nie wiedziałam co odpowiedzieć
-masz- rzucił czymś we mnie
- po co mi to ? - trzymałam w rękach jego ubrania
- chyba nie zamierzasz spać w tym - wskazał ręką na mój brudny strój
- aa ! Tak tak . Dzięki. - bylam zakłopotana. Czemu ja przy nim nie myślę ??
- tam masz łazienkę. Mój pokój jest na przeciwko dgybys czegoś potrzebowała. Przemierzył pokój i wyszedł.
Matko w co ja się wplątałam ? Trzeba mieć na prawde nie równo, żeby się wpakować w takie gówno. Dobra idę się umyć.
Weszłam pod ciepły strumień wody i delektowałam się przyjemną chwilą.
Ciepłe strumienie obmywały moje ciało i sprawiały, że cały ten stres gdzieś uciekł.
Wyszłam spod prysznica i w samym ręczniku udałam się do pokoju
- aaa ! - krzyknęłam gdy zobaczyłam blondyna, który stał z kanapką w ręce
- aaa ! Nie patrzę ! Nic nie widziałem ! Przysięgam ! - upuścił kanapkę i zakrył oczy rękoma
- co ty tu robisz ? - zapytałam grzebiąc szybko w szafce gdzie wsadziłam ubrania od Zayna. Szybko wbiłam się w spodenki i naciągnęłam na siebie stanowczo za dużą koszulkę.
- szukałem Zayna . Nie wiedziałem, że tu będziesz ! Nie kłamie ! - tłumaczył się dalej zasłaniając oczy. Rozśmieszyło mnie to. Był uroczy.
- juz mozesz ocłonić oczy - zasmialam się
- ale na pewno ? - odsłonił jedno oko
- haha tak ! - zasmiałam się.
- ja ciebie strasznie przepraszam ! Nie wiedziałem ze tutaj będziesz - wzruszył ramionami
- nic się nie stało. Śmiesznie wyglądałeś. - nadal się śmiałam
- ej ! - udawał oburzonego
- zartowałam nie gniewaj się - próbowałam stłumić śmiech
- no dobra ! Juz się nie gniewał - wyszczerzyl się - on jest na prawde szalony - idziesz coś zjeść ? - uśmiechnął się
- am.. Tak pewnie ! - ruszyłam w jego kierunku
Zeszliśmy do kuchni i zjedliśmy naleśniki.
- am... Wiesz ... Ym.. Jak masz na imię ? - zapytałam
- Niall ! Jestem Niall Naleśnik Horan - wstał z krzesła i podniósł ręce w gore na co zarwagowalam śmiechem.
- dalczego się śmiejesz zacna dziewojo ? - powiedzial niskim tonem
- haha . - on na prawde jest zabawny.
- co tu się dzieje ? - usłyszałam ochryply glos Zayna
- jemy naleśniki. Nialler to super kucharz ! I głupek - zasmialam się a Niall rzucił focha.
- ojj, juz przestań prsytuliłam go
- chodź Nikol juz późno musisz iść spać - powiedzial zayn
- jeszcze wcześnie - krzyknął Niall
- idziemy Nikol - warknął
Wstałam i ruszyłam w stronę pokoju zaraz za Zaynem.
- Dobranoc Niall ! - pomachał blondynowi
- Kolorowych snów myszko ! - wyszczerzyl się
Widziałam jak szczeka Zayna się zacieka. Chyba siw wkurzył.
*Perspektywa Zayna*
Jak jeszcze raz zobaczę ją w towarzystwie Nialla to go zabije. Nie ma prawa dotykać mojej kobiety. Ona jest moja i tylko ja ją moge dotykać.
piątek, 6 września 2013
Rozdział 5
-Gdzieś ty była całą noc ?! - wykrzyczała żyleta. Tak na nią mówiliśmy. " przestrzeganie zasad to świętość" to jej życiowe motto. Nie byłoby dnia żeby nie powiedziała tego zdania chodź raz.
-ja...um.. Zgubiłam się wychodząc ze sklepu i tam była taka pani.. I .. Um.. Przenocowałam u niej ... - nie wiedziałam co powiedzieć
- słucham?! Zostałaś na noc u nieznanej ci osoby ?! Czy ty oszalałaś ?! O nie nie moja droga panno ! Przez tydzień sprzątasz łazienki na kaździutkim piętrze ! - wykrzyczała oburzona
No zajebiście.
-dobrze prosze pani. Przepraszam - odpowiedziałam
- w tej chwili marsz do swojego pokoju ! W podskokach !
Szybkim krokiem udałam się do swojego pokoju. Oczywiście nie obyło się bez przesłuchania Amy. Wypytywała mnie dosłownie o wszystko. Powiedziałam jej całą prawde.
- matko boska Nikol ! - widocznie była zmartwiona całą tą sytuacją
- to matko boska czy Nikol ? - zdobyłam się na żart . Na co popatrzyła na mnie spod byka.
Resztę wieczoru spędziłam na rozmyślaniu całego tego nieszczęsnego dnia. Mam nadzieje, że już nigdy nie spotkam Zayna.
Obudziłam się o 9 . Juz z samego rana musiałam czyścić kible. Fuj. Chłopacy to niezłe świnie.
O 12 skończyłam swoją prace i udałam się na stołówkę by zjeść późne juz śniadanie.
- hej Nikol. Nieźle nawywijałaś mała - zaśmiał się Jack podchodząc z tacą do stolika przy którym siedziałam.
-taaa - grzebałam widelcem w talerzu
- nie będę pytał o co chodzi bo pewnie nie chcesz o tym gadać - uśmiechnął się krzywo
- dziękuję.
-tooo .. Co robisz dziś wieczorem ? - zaczął nieśmiało
- nic - powiedziałam obojętnie
- yyy.. To moze byś poszla ze mną na ten... Kolacje ? - wbił wzrok w swój talerz
- czemu nie ? Muszę się jakoś odstresować - uśmiechnęłam się lekko
- okej rozumiem nie będę nale... Co ? Czy ty się zgodziłaś ?? - energicznie podniósł wzrok
- tak. Haha - zaśmiałam się z jego reakcji.
- zajebiscie - cieszył się jak małe dziecko
-do zobaczenia wieczorem - uśmiechnęłam się i odniosłam tace.
Właśnie jestem w drodze wraz z Jack'iem do restauracji. Całą drogę śmialiśmy się i żartowaliśmy.
Weszliśmy do przytulnej restauracji i zajęliśmy stolik. Po chwili przyszła kelnerka i zebrała od nas zamówienia.
- to.. Co u ciebie ? - zapytal
- spoko. - zaśmiała się. Był strasznie zdenerwowany co mnie bawiło.
Wieczór spędziliśmy bardzo miło. Była swietna atmosfera i rozmowa nam się kleiła.
Wracałam właśnie do domu dziecka Jack musiał gdzieś pilnie pójść więc wracałam sama. Kiedy przechodziłam na pasach usłyszałam pisk opon i żółte światła. Nagle coś mnie zepchnęło z ulicy. A raczej ktoś. To Zayn
- miłe spotkanie - powiedział i popatrzył na mnie z przymróżonymi oczami. Kurwa mać czemu to musi być znowu on. Zayn. Ten jebany Zayn. Ubrany był w luźne dżinsy czarne Nike i ciemną koszulkę, która opinała się na jego umięśnionym torsie. Ale on ma ciało. Nikol ! Spokój!
- proszę cię zostaw mnie w spokoju. - blagałam. - obiecuje, że nikomu nie powiem ci zdarzyło się tamtej nocy przysięgam. - łzy poleciały mi z oczu
*perspektywa Zayna*
- błagam - wybełkotała ksztusząc się łzami.
W tej chwili zauważyłem jaka jest krucha. Tak maleńka osóbka. A ja chciałem ja skrzywdzić. Siedziała skulona na ziemi i płakała
- chodź - wyciągnąłem dłoń w jej kierunku
- prosze ...
- nic ci nie zrobię. Przysięgam
Przez chwile się zastanawiała lecz wyciągnęła swoją drobną dłoń i chwyciła moją.
Przyciągnąłem ją do siebie i zamknęłem w szczelnym uścisku.
Nie wiem co ta dziewczyna ze mną robi ale przy niej staje się inny. Co się ze mną dzieje ?! Zayn stary ogarnij trochę.
*perspektywa Nikol*
Owinął mnie swoimi wielkimi ramionami i mocno ścisnął. Wiem, że nie powinnam tego robić ale odwzajemniłam jego uścisk. Potrzebowałam tego teraz. Bezpieczeństwa.
Zaprowadził mnie do swojego samochodu i posadził na fotelu pasażera jak małe dziecko.
- gdzie jedziemy ? - zapytałam gdy odpalił silnik.
- do ciebie. Musisz powiedziec przecież rodzicą, że zostaniesz u mnie.
O cholera! Przecież nie powiem mu, że mój ojciec to psychopata a matka nie żyje przez niego a ja mieszkam w Domu Dziecka.
- nie.. Nie musimy nic mówić. Napisze do mamy SMS.
- okej - wzruszył ramionami
Udawalam, że wysyłam SMS mojej mamie a tak na prawde napisałam do Amy, żeby udawała, że jestem w pokoju jak będą sprawdzali obecność.
Zayn zaparkował przy ogromnej will.
- zayn ? - zapytałam całkiem zbita z tropu. To nie jest jego dom
cdn. prosze o kilka komentarzy . I chciałabym zadedykować tę część Oliwi Siwek . Bo chyba ona jako jedyna to czyta ... :P
-ja...um.. Zgubiłam się wychodząc ze sklepu i tam była taka pani.. I .. Um.. Przenocowałam u niej ... - nie wiedziałam co powiedzieć
- słucham?! Zostałaś na noc u nieznanej ci osoby ?! Czy ty oszalałaś ?! O nie nie moja droga panno ! Przez tydzień sprzątasz łazienki na kaździutkim piętrze ! - wykrzyczała oburzona
No zajebiście.
-dobrze prosze pani. Przepraszam - odpowiedziałam
- w tej chwili marsz do swojego pokoju ! W podskokach !
Szybkim krokiem udałam się do swojego pokoju. Oczywiście nie obyło się bez przesłuchania Amy. Wypytywała mnie dosłownie o wszystko. Powiedziałam jej całą prawde.
- matko boska Nikol ! - widocznie była zmartwiona całą tą sytuacją
- to matko boska czy Nikol ? - zdobyłam się na żart . Na co popatrzyła na mnie spod byka.
Resztę wieczoru spędziłam na rozmyślaniu całego tego nieszczęsnego dnia. Mam nadzieje, że już nigdy nie spotkam Zayna.
Obudziłam się o 9 . Juz z samego rana musiałam czyścić kible. Fuj. Chłopacy to niezłe świnie.
O 12 skończyłam swoją prace i udałam się na stołówkę by zjeść późne juz śniadanie.
- hej Nikol. Nieźle nawywijałaś mała - zaśmiał się Jack podchodząc z tacą do stolika przy którym siedziałam.
-taaa - grzebałam widelcem w talerzu
- nie będę pytał o co chodzi bo pewnie nie chcesz o tym gadać - uśmiechnął się krzywo
- dziękuję.
-tooo .. Co robisz dziś wieczorem ? - zaczął nieśmiało
- nic - powiedziałam obojętnie
- yyy.. To moze byś poszla ze mną na ten... Kolacje ? - wbił wzrok w swój talerz
- czemu nie ? Muszę się jakoś odstresować - uśmiechnęłam się lekko
- okej rozumiem nie będę nale... Co ? Czy ty się zgodziłaś ?? - energicznie podniósł wzrok
- tak. Haha - zaśmiałam się z jego reakcji.
- zajebiscie - cieszył się jak małe dziecko
-do zobaczenia wieczorem - uśmiechnęłam się i odniosłam tace.
Właśnie jestem w drodze wraz z Jack'iem do restauracji. Całą drogę śmialiśmy się i żartowaliśmy.
Weszliśmy do przytulnej restauracji i zajęliśmy stolik. Po chwili przyszła kelnerka i zebrała od nas zamówienia.
- to.. Co u ciebie ? - zapytal
- spoko. - zaśmiała się. Był strasznie zdenerwowany co mnie bawiło.
Wieczór spędziliśmy bardzo miło. Była swietna atmosfera i rozmowa nam się kleiła.
Wracałam właśnie do domu dziecka Jack musiał gdzieś pilnie pójść więc wracałam sama. Kiedy przechodziłam na pasach usłyszałam pisk opon i żółte światła. Nagle coś mnie zepchnęło z ulicy. A raczej ktoś. To Zayn
- miłe spotkanie - powiedział i popatrzył na mnie z przymróżonymi oczami. Kurwa mać czemu to musi być znowu on. Zayn. Ten jebany Zayn. Ubrany był w luźne dżinsy czarne Nike i ciemną koszulkę, która opinała się na jego umięśnionym torsie. Ale on ma ciało. Nikol ! Spokój!
- proszę cię zostaw mnie w spokoju. - blagałam. - obiecuje, że nikomu nie powiem ci zdarzyło się tamtej nocy przysięgam. - łzy poleciały mi z oczu
*perspektywa Zayna*
- błagam - wybełkotała ksztusząc się łzami.
W tej chwili zauważyłem jaka jest krucha. Tak maleńka osóbka. A ja chciałem ja skrzywdzić. Siedziała skulona na ziemi i płakała
- chodź - wyciągnąłem dłoń w jej kierunku
- prosze ...
- nic ci nie zrobię. Przysięgam
Przez chwile się zastanawiała lecz wyciągnęła swoją drobną dłoń i chwyciła moją.
Przyciągnąłem ją do siebie i zamknęłem w szczelnym uścisku.
Nie wiem co ta dziewczyna ze mną robi ale przy niej staje się inny. Co się ze mną dzieje ?! Zayn stary ogarnij trochę.
*perspektywa Nikol*
Owinął mnie swoimi wielkimi ramionami i mocno ścisnął. Wiem, że nie powinnam tego robić ale odwzajemniłam jego uścisk. Potrzebowałam tego teraz. Bezpieczeństwa.
Zaprowadził mnie do swojego samochodu i posadził na fotelu pasażera jak małe dziecko.
- gdzie jedziemy ? - zapytałam gdy odpalił silnik.
- do ciebie. Musisz powiedziec przecież rodzicą, że zostaniesz u mnie.
O cholera! Przecież nie powiem mu, że mój ojciec to psychopata a matka nie żyje przez niego a ja mieszkam w Domu Dziecka.
- nie.. Nie musimy nic mówić. Napisze do mamy SMS.
- okej - wzruszył ramionami
Udawalam, że wysyłam SMS mojej mamie a tak na prawde napisałam do Amy, żeby udawała, że jestem w pokoju jak będą sprawdzali obecność.
Zayn zaparkował przy ogromnej will.
- zayn ? - zapytałam całkiem zbita z tropu. To nie jest jego dom
cdn. prosze o kilka komentarzy . I chciałabym zadedykować tę część Oliwi Siwek . Bo chyba ona jako jedyna to czyta ... :P
Rozdział 4
-wybierasz się gdzieś? - usłyszałam jego niezadowolony głos. Zacieśnił swój uścisk na mojej kostce i szarpnął w swoją stronę.
- chyba ci coś powiedziałem tak ? - warknął
Nic nie odpowiedziałam. Boże co oni teraz zrobi ?. Karciłam się w myślach za to, że nie wstałam wcześniej. No super teraz to mnie zabije !
- powiedziałem kurwa czy nie ?! - w jego oczach był tylko chłód. Ciemność.
-t...tak - zająkałam się
- jeśli mówię, że masz zostać w jednym miejscu to co robisz ?
-zostaje - odpowiedziałam.
- grzeczna dziewczynka. Ale za to co zrobiłaś zostaniesz ukarana
O Boże! Co?! On mnie zabije. Zabije mnie.
Całe moje ciało sie trzęsło gdy prowadził mnie do sypialni.
Na ścianach przy schodach wisiały fotografie lecz nie zwracałam na nie jakiejś większej uwagi.
- właz! - pchnął mnie za próg drzwi
Dlaczego akurat mnie to spotkało ? Czemu ja ? Zawsze bylam poukładaną cichą dziewczyną. Nigdy nikomu nie zaszłam za skórę. Robiłam wszystko by być odpowiedzialną i dorosłą. Dlaczego to ja musiałam trafić właśnie tam gdzie on w tym samym czasie i tym samym miejscu ?
Zastanawiałam sie tak od czasu kiedy wepchnął mnie do pokoju i zostawił samą. Muszę sie z tąd wydostać. To jedyna myśl jaka od pewnej chwili krążyła po mojej głowie. Tylko jak ?
Wstałam i podeszłam do okna. Nie. Za wysoko... Ale przecież jakos musze z tąd wyjść... Zwinęłam prześcieradło z łużka Zayna tak by nie rozwinęło się kiedy będę po nim schodzić. Zacisnęłam mocno węzeł na końcu prześcieradła i wyrzuciłam je za okno wcześniej sprawdzając czy nikogo nie ma za zewnątrz. Okej. Dobra Nikol uda ci się. ! Złapałam dłońmi część zwiniętego prześcieradła i wyskoczyłam. JEST ! UDAŁO MI SIĘ!
Puściłam się biegiem wzdłuż uliczki prowadzącej do centrum.
Minęłam księgarnie. Jest dobrze znam to miejsce. W ucieczkę włożyłam wszystkie moje strzępki sił. Aż w końcu zauważyłam znajomy mi stary budynek. Jestem na miejscu.
Przekroczyłam mury domu dziecka i na palcach udałam się do swojego pokoju. Wszystkie światła zgaszone. Jest dobrze. Jest dobrze. Muszę się tylko dostać do pokoju niezauważona. Coś wymyślę dla opiekunki. Powiem, że się zgubiłam i przenocowalam u milej pani z osiedla. Jaki banał dobra w pokoju wymyślę coś lepszego.
-NIKOOOL ?! -usłyszałam znajomy krzyk
O kurwa pani Schalze. Juz mam przejebane.
Jeeeest ! DEDYKUJE TEN ROZDZIAŁ
PAULINIEEEE D .
- chyba ci coś powiedziałem tak ? - warknął
Nic nie odpowiedziałam. Boże co oni teraz zrobi ?. Karciłam się w myślach za to, że nie wstałam wcześniej. No super teraz to mnie zabije !
- powiedziałem kurwa czy nie ?! - w jego oczach był tylko chłód. Ciemność.
-t...tak - zająkałam się
- jeśli mówię, że masz zostać w jednym miejscu to co robisz ?
-zostaje - odpowiedziałam.
- grzeczna dziewczynka. Ale za to co zrobiłaś zostaniesz ukarana
O Boże! Co?! On mnie zabije. Zabije mnie.
Całe moje ciało sie trzęsło gdy prowadził mnie do sypialni.
Na ścianach przy schodach wisiały fotografie lecz nie zwracałam na nie jakiejś większej uwagi.
- właz! - pchnął mnie za próg drzwi
Dlaczego akurat mnie to spotkało ? Czemu ja ? Zawsze bylam poukładaną cichą dziewczyną. Nigdy nikomu nie zaszłam za skórę. Robiłam wszystko by być odpowiedzialną i dorosłą. Dlaczego to ja musiałam trafić właśnie tam gdzie on w tym samym czasie i tym samym miejscu ?
Zastanawiałam sie tak od czasu kiedy wepchnął mnie do pokoju i zostawił samą. Muszę sie z tąd wydostać. To jedyna myśl jaka od pewnej chwili krążyła po mojej głowie. Tylko jak ?
Wstałam i podeszłam do okna. Nie. Za wysoko... Ale przecież jakos musze z tąd wyjść... Zwinęłam prześcieradło z łużka Zayna tak by nie rozwinęło się kiedy będę po nim schodzić. Zacisnęłam mocno węzeł na końcu prześcieradła i wyrzuciłam je za okno wcześniej sprawdzając czy nikogo nie ma za zewnątrz. Okej. Dobra Nikol uda ci się. ! Złapałam dłońmi część zwiniętego prześcieradła i wyskoczyłam. JEST ! UDAŁO MI SIĘ!
Puściłam się biegiem wzdłuż uliczki prowadzącej do centrum.
Minęłam księgarnie. Jest dobrze znam to miejsce. W ucieczkę włożyłam wszystkie moje strzępki sił. Aż w końcu zauważyłam znajomy mi stary budynek. Jestem na miejscu.
Przekroczyłam mury domu dziecka i na palcach udałam się do swojego pokoju. Wszystkie światła zgaszone. Jest dobrze. Jest dobrze. Muszę się tylko dostać do pokoju niezauważona. Coś wymyślę dla opiekunki. Powiem, że się zgubiłam i przenocowalam u milej pani z osiedla. Jaki banał dobra w pokoju wymyślę coś lepszego.
-NIKOOOL ?! -usłyszałam znajomy krzyk
O kurwa pani Schalze. Juz mam przejebane.
Jeeeest ! DEDYKUJE TEN ROZDZIAŁ
PAULINIEEEE D .
czwartek, 5 września 2013
Rozdział 3
Ze snu wyrwał mnie nagły trzask. Burza. Cholera jasna jak ja nienawidzę burzy.
i znów
- aa - cichy jęk wyrwał się z moich ust. Tak strasznie boję się burzy.
Poczułam silny uścisk na mojej tali. Zayn.
- jestem tutaj - powiedział z troską w glosie - nie bój się - wyszeptał
Wow ! Zayn ! Ten Zayn, który porwał mnie z parkingu sklepowego i miażdżył mnie wzrokiem właśnie mnie przytulił! Co jest ? . Jego silne ramiona zacisnęły się ponownie na mojej tali kiedy piorun znów uderzył. Odwrócił mnie jednym ruchem tak, że teraz leżeliśmy twarzą w twarz. Te jego cudowne czekoladowe tęczówki wpatrują się we mnie. Jego silne ramiona tuż przy mnie. Jaki on piękny. Ogromne oczy, kości policzkowe i te pełne malinowe usta.... Stop ! Nikol opanuj się! Co ty wyprawiasz! To przestępca! Na samą myśl o tym, że on jest przestępcą przeszły mnie ciarki. Zayn przyciągnął mnie bliżej. Masował moje plecy. Gdy nagle zjechał ręką niżej. Złapałam jego dłoń i odsunęłam od siebie
- zaśmiał się - ale masz jędrny tyłeczek - oblizał usta. Momentalnie poczułam jak poje policzki się czerwienią
- jesteś sexi jak się rumienisz mała - odsunęłam się od niego i obruciłam w przeciwną stronę. Usłyszałam tylko chichot chłopaka kiedy odpływałam do krainy Morfeusza.
Otworzyłam oczy pod wpływem promieni przedostających się do moich oczu. Wstałam niechętnie i rozejrzałam się. Aha. No tak przecież jestem u Zayna. I znów przypomniała mi się zeszła noc. Jego duże dłonie.. Jego oddech na moim karku. Nie ! Ogarnij się ! . Zeszlam na dół. Pusto. Cisza. Na blacie kuchennym leżała karteczka. Wzięłam ją do reki.
" Część piękna
Mam pilne spotkanie, wrócę około 11.
Zayn x
Ps. Nawet nie próbuj uciekać, drzwi zamknięte xx
Kurwa. Muszę jakoś stąd wyjść. Rozejrzalam się po pomieszczeniu. O ! Są jakieś drzwi. Podeszłam bliżej i chwyciłam za klamkę. Lazienka. Cholera. Nie ! Czekaj ! Jest okno !
Wdrapałam się na parapet i otworzyłam okno. Jedną noge wystawiłam na zewnętrzną cześć parapetu a drugą odepchnęłam się i chciałam wyskoczyć. Nagle coś chwyciło mnie za kostkę. Odwróciłam się spanikowana. Kurwa Zayn.
Jest i trzeci :) trochę krótki, ponieważ musze sie szykować spać ... Jutro szkoła -,- komentujcie ! :D co sądzicie?
i znów
- aa - cichy jęk wyrwał się z moich ust. Tak strasznie boję się burzy.
Poczułam silny uścisk na mojej tali. Zayn.
- jestem tutaj - powiedział z troską w glosie - nie bój się - wyszeptał
Wow ! Zayn ! Ten Zayn, który porwał mnie z parkingu sklepowego i miażdżył mnie wzrokiem właśnie mnie przytulił! Co jest ? . Jego silne ramiona zacisnęły się ponownie na mojej tali kiedy piorun znów uderzył. Odwrócił mnie jednym ruchem tak, że teraz leżeliśmy twarzą w twarz. Te jego cudowne czekoladowe tęczówki wpatrują się we mnie. Jego silne ramiona tuż przy mnie. Jaki on piękny. Ogromne oczy, kości policzkowe i te pełne malinowe usta.... Stop ! Nikol opanuj się! Co ty wyprawiasz! To przestępca! Na samą myśl o tym, że on jest przestępcą przeszły mnie ciarki. Zayn przyciągnął mnie bliżej. Masował moje plecy. Gdy nagle zjechał ręką niżej. Złapałam jego dłoń i odsunęłam od siebie
- zaśmiał się - ale masz jędrny tyłeczek - oblizał usta. Momentalnie poczułam jak poje policzki się czerwienią
- jesteś sexi jak się rumienisz mała - odsunęłam się od niego i obruciłam w przeciwną stronę. Usłyszałam tylko chichot chłopaka kiedy odpływałam do krainy Morfeusza.
Otworzyłam oczy pod wpływem promieni przedostających się do moich oczu. Wstałam niechętnie i rozejrzałam się. Aha. No tak przecież jestem u Zayna. I znów przypomniała mi się zeszła noc. Jego duże dłonie.. Jego oddech na moim karku. Nie ! Ogarnij się ! . Zeszlam na dół. Pusto. Cisza. Na blacie kuchennym leżała karteczka. Wzięłam ją do reki.
" Część piękna
Mam pilne spotkanie, wrócę około 11.
Zayn x
Ps. Nawet nie próbuj uciekać, drzwi zamknięte xx
Kurwa. Muszę jakoś stąd wyjść. Rozejrzalam się po pomieszczeniu. O ! Są jakieś drzwi. Podeszłam bliżej i chwyciłam za klamkę. Lazienka. Cholera. Nie ! Czekaj ! Jest okno !
Wdrapałam się na parapet i otworzyłam okno. Jedną noge wystawiłam na zewnętrzną cześć parapetu a drugą odepchnęłam się i chciałam wyskoczyć. Nagle coś chwyciło mnie za kostkę. Odwróciłam się spanikowana. Kurwa Zayn.
Jest i trzeci :) trochę krótki, ponieważ musze sie szykować spać ... Jutro szkoła -,- komentujcie ! :D co sądzicie?
Rozdział 2
- kurwa Amy ! Jak zaraz cię tu nie będzie to skopie ci dupe, że przez tydzień nie usiądziesz - bylam juz na maxa wkurzona. Krecilam się po parkingu i wzrokiem szukałam przyjaciółki.
Poszłam wzdłuż ścieżki prowadzącej na tyły marketu. Skręciłam w wąska uliczkę. Jak ciemno. Wszędzie pełno śmieci. Szukałam Amy, lecz nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Szłam dalej gdy nagle zauważyłam dwóch chłopaków. Jeden średniego wzrostu, kasztanowe włosy. Ubrany był w ciemne spodnie z niskim krokiem i dżinsową kurte. Zaś drugi o głowę wyższy w lekkich luźnych spodniach i skórzanej kurtce przypierał niższego do ściany wykrzykując przekleństwa w jego kierunku. W pewnej chwili uderzył chłopaka z całej siły w szczękę. Ten osunął się na ziemie wydobywając z siebie cichy jęk. Cala sparaliżowana upuściłam torby na ziemię co zwróciło uwagę wyższego. Moje oczy rozszerzyły się w chwili kiedy chłopak swoją uwagę zwrócił na mnie. Przez moje ciało przebiegł zimny dreszcz spowodowany strachem. Brunet szybkim krokiem zaczął zbliżać się do mnie. Juz miałam się wycofać i uciec kiedy mocna dłoń szarpnęła mnie za przed ramie i odwróciła tak, że teraz stałam przodem do nie znanego. Ze strachem w oczach spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki. Z pewnością gdyby nie te okoliczności pewnie zatopiłabym się w jego spojrzeniu.
- ał ! To boli - wyjęczałam
- kim ty kurwa jestes ? - wychrypiał
- ja.. Ja... - zaczęłam się jąkać
- ty??
- ja tylko się zgubiłam szukam mojej przyjaciółki odpowiedziałam nie pewnie.
- co widziałaś ? - zaburczał
- dlaczego go pobiłeś ?! - wypaliłam. Brawo Nikol teras pewnie cię zabije
- nie twój zasrany interes ! - linia jego szczęki znacznie się zacisneła - i co ja mam teraz z tobą zrobić - zastanawiał się na głos. I podrapał się po brodzie. Miałam najgorsze myśli. Musiałam z tego jakoś wyjść
- prosze puść mnie. Obiecuje, że nikomu nie powiem ! Przysięgam- mówiłam błagalnym tonem
- haha ! - zaśmiał się zadziornie - chyba nie myślisz, że puszcze cię wolno po tym co zobaczyłaś - powiedział i chwycił mnie w pasie ze zwinnością przerzucając mnie sobie przez ramie
Bilam go po plecach pięściami i krzyczałam ,żeby mnie puścił. Lecz na marne.
Postawił mnie obok czarnej terenówki.
-wsiadaj ! - krzyknął
- chyba sobie żartujesz. ?! - oburzyłam się. Znam go zaledwie parę minut i juz mam jecha z nim jednym autem ? No chyba sobie koleś za dużo wyobraża.
- no dobra - uśmiechnął się chytrze. Podszedł do mnie i wepchnął do samochodu po chwili zajmując miejsce obok na stanowisku kierowcy. Jechał w nieznanym mi kierunku.
-gdzie jedziemy ? - zapytałam nadal obrazona.
-do mnie - odpowiedział bez cienia emocji w glosie
- ale jak to do ciebie ? Zawieś mnie spowritem !
- siedź cicho mała - burknął
Resztę drogi przespała. Obudziłam się w czyimś łyżku. Matko gdzie ja jestem ?! Podparłam się na łokciach.
W tej właśnie chwili ktoś wszedł do pokoju.
- tutaj masz czyste ubrania i bieliznę. Przebierz się - to znów on. A jednak to nie był sen. Opiekunki nieźle mnie opieprzą za nie wrócenie na noc do domu. Już 23 a nie myślę żeby ten... No... Ten chłopak miał zamiar odwieść mnie spowrotem. Przebralam się w czyste ubrania i usiadłam na brzegu łużka.
- kładź się Nikol już późno - co???
-skąd wiesz jak mam na imię ?! - wystraszylam się. Nic. Cisza.
- skąd wiesz jaj mam na imię ??
- chcesz spać z prawej czy z lewej ? - zapytal tak jakbym wcale nie zadała mu pytania
- słucham? - zapytałam zdezorientowana
- lewa czy prawa ? - zapytal z poirytowaniem
- nie będę z toba spać !
- słuchaj mała jestes u mnie a tu panują moje zasady i będziesz robić to co ja chce i kiedy chce. Zrozumiano ? - czerń w jego oczach wręcz paliła
- ta.. tak - prsytaknęłam posłusznie i położyłam się na łużko.
Nie wiedziałam co o tym myśleć... Ni z tąd ni z owąd pojawił się obcy mi chłopak a teraz leże w jego łużku w dodatku razem z nim
-śpij juz - powiedzial
- nie moge
- śpij
- ale nie moge.
Usłyszałam tylko wyraz poirytowania z jego strony.
- jak masz na imię ? - zapytałam
Cisza.
- hymm? - dopytywałam
- Zayn.
No i jest drugi rozdział. Proszę was o opinię ;) i przepraszam za błędy pisze z telefonu...
Poszłam wzdłuż ścieżki prowadzącej na tyły marketu. Skręciłam w wąska uliczkę. Jak ciemno. Wszędzie pełno śmieci. Szukałam Amy, lecz nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Szłam dalej gdy nagle zauważyłam dwóch chłopaków. Jeden średniego wzrostu, kasztanowe włosy. Ubrany był w ciemne spodnie z niskim krokiem i dżinsową kurte. Zaś drugi o głowę wyższy w lekkich luźnych spodniach i skórzanej kurtce przypierał niższego do ściany wykrzykując przekleństwa w jego kierunku. W pewnej chwili uderzył chłopaka z całej siły w szczękę. Ten osunął się na ziemie wydobywając z siebie cichy jęk. Cala sparaliżowana upuściłam torby na ziemię co zwróciło uwagę wyższego. Moje oczy rozszerzyły się w chwili kiedy chłopak swoją uwagę zwrócił na mnie. Przez moje ciało przebiegł zimny dreszcz spowodowany strachem. Brunet szybkim krokiem zaczął zbliżać się do mnie. Juz miałam się wycofać i uciec kiedy mocna dłoń szarpnęła mnie za przed ramie i odwróciła tak, że teraz stałam przodem do nie znanego. Ze strachem w oczach spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki. Z pewnością gdyby nie te okoliczności pewnie zatopiłabym się w jego spojrzeniu.
- ał ! To boli - wyjęczałam
- kim ty kurwa jestes ? - wychrypiał
- ja.. Ja... - zaczęłam się jąkać
- ty??
- ja tylko się zgubiłam szukam mojej przyjaciółki odpowiedziałam nie pewnie.
- co widziałaś ? - zaburczał
- dlaczego go pobiłeś ?! - wypaliłam. Brawo Nikol teras pewnie cię zabije
- nie twój zasrany interes ! - linia jego szczęki znacznie się zacisneła - i co ja mam teraz z tobą zrobić - zastanawiał się na głos. I podrapał się po brodzie. Miałam najgorsze myśli. Musiałam z tego jakoś wyjść
- prosze puść mnie. Obiecuje, że nikomu nie powiem ! Przysięgam- mówiłam błagalnym tonem
- haha ! - zaśmiał się zadziornie - chyba nie myślisz, że puszcze cię wolno po tym co zobaczyłaś - powiedział i chwycił mnie w pasie ze zwinnością przerzucając mnie sobie przez ramie
Bilam go po plecach pięściami i krzyczałam ,żeby mnie puścił. Lecz na marne.
Postawił mnie obok czarnej terenówki.
-wsiadaj ! - krzyknął
- chyba sobie żartujesz. ?! - oburzyłam się. Znam go zaledwie parę minut i juz mam jecha z nim jednym autem ? No chyba sobie koleś za dużo wyobraża.
- no dobra - uśmiechnął się chytrze. Podszedł do mnie i wepchnął do samochodu po chwili zajmując miejsce obok na stanowisku kierowcy. Jechał w nieznanym mi kierunku.
-gdzie jedziemy ? - zapytałam nadal obrazona.
-do mnie - odpowiedział bez cienia emocji w glosie
- ale jak to do ciebie ? Zawieś mnie spowritem !
- siedź cicho mała - burknął
Resztę drogi przespała. Obudziłam się w czyimś łyżku. Matko gdzie ja jestem ?! Podparłam się na łokciach.
W tej właśnie chwili ktoś wszedł do pokoju.
- tutaj masz czyste ubrania i bieliznę. Przebierz się - to znów on. A jednak to nie był sen. Opiekunki nieźle mnie opieprzą za nie wrócenie na noc do domu. Już 23 a nie myślę żeby ten... No... Ten chłopak miał zamiar odwieść mnie spowrotem. Przebralam się w czyste ubrania i usiadłam na brzegu łużka.
- kładź się Nikol już późno - co???
-skąd wiesz jak mam na imię ?! - wystraszylam się. Nic. Cisza.
- skąd wiesz jaj mam na imię ??
- chcesz spać z prawej czy z lewej ? - zapytal tak jakbym wcale nie zadała mu pytania
- słucham? - zapytałam zdezorientowana
- lewa czy prawa ? - zapytal z poirytowaniem
- nie będę z toba spać !
- słuchaj mała jestes u mnie a tu panują moje zasady i będziesz robić to co ja chce i kiedy chce. Zrozumiano ? - czerń w jego oczach wręcz paliła
- ta.. tak - prsytaknęłam posłusznie i położyłam się na łużko.
Nie wiedziałam co o tym myśleć... Ni z tąd ni z owąd pojawił się obcy mi chłopak a teraz leże w jego łużku w dodatku razem z nim
-śpij juz - powiedzial
- nie moge
- śpij
- ale nie moge.
Usłyszałam tylko wyraz poirytowania z jego strony.
- jak masz na imię ? - zapytałam
Cisza.
- hymm? - dopytywałam
- Zayn.
No i jest drugi rozdział. Proszę was o opinię ;) i przepraszam za błędy pisze z telefonu...
Rozdział 1
-Nikoool ! - usłyszałam krzyk zbulwersowanej Amy
- juz ideeeee - odburknęłam
Zeszłam po ogromnych drewnianych schodach znajdujących się w miejscu, w którym mieszkam. Sierociniec. Tak, mieszkam w Domu Dziecka. Nie mam rodziców, nie mam rodzeństwa. Najbliższą osobą jaką mam jest Amy. Moja najlepsza przyjaciółka. Trafiłyśmy do tego miejsca w tym samym czasie. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Ja zaś mam gdzieś ojca. Właśnie gdzieś... Uciekłyśmy os niego kiedy jeszcze bylam mała. Ojciec bił matkę każdego dnia a kiedy chciał uderzyć też mnie przełamała się bariera jaką mógł przekroczyć. W nocy mama spakowała wszystko co bylo nam potrzebne i uciekłyśmy. Po dwóch latach raju, mama zmarła. Nic mi nie powiedziała, że ma nowotwór, ukrywała to przede mną, żeby mnie żyło się lepiej. Moim jedynym sensem życia jest taniec. Tylko gdy tańczę czuję się sobą. Gdy wchodzę na parkiet zapominam o wszystkich problemach i obowiązkach, liczy się tylko taniec. Wiele razy slyszalam, że jestem w tym dobra to zasługa mojej mamy. To po niej odziedziczyłam ten talent. Pamiętam gdy byłam jeszcze mała mama zawsze uczyła mnie podstawowych ruchów. Była wtedy taka wesoła. Widać bylo, że sprawiało jej to radość. Od kąd mama nie żyje minęło juz 6 lat teraz mam już 18 do tej pory nie pokazałam nikomu oprócz Amy co potrafię. Nie chce by ktoś wiedział, że tańcze. Nie lubię być w centrum uwagi.
Od kąd nie ma mamy czuje się samotna. Mimo, że upłynęło juz tak wiele czasu ja nadal w sercu mam pewną pustkę, której pewnie nikt już nie zapełni. Kochałam kocham i zawsze będę kochać moją mamę Rose Rosmary.
A ojciec ? Sama nie wiem gdzie się znajduję i szczerze mówiąc nie chcę wiedzieć. Nienawidzę go całym swoim sercem.
- dłużej się nie dało? - powiedziała Amy z wyrzutem na twarzy gdy zeszłam ze schodów
- nie, nie dało się - wystawiłam jej język na co ona tylko przewróciła oczami.
Wyszłyśmy z budynku i pokierowałyśmy się do najbliższego supermarketu by kupić parę przekąsek na wieczór. Ponieważ mamy razem pokój postanowiłyśmy urządzić dziś sobie noc filmową.
Weszłyśmy do sklepu i rozejrzałyśmy się.
- dobra to ja idę po napoje a ty poszukaj jakiś ciosów itp - zarządziła
-okej - westchnęłam i ruszyłam
Umówiłyśmy się, że po zakupach spotkamy się na parkingu za sklepem.
Z pełnymi torbami udałam się na zewnątrz.
-Amy?
Cisza.
-Halo ? Amy ? Nie rób sobie jaj ! Gdzie jesteś ? - nie usłyszałam nic. Impossible silence.
___________________________________________________________________________________________________________________________________
I jest pierwszy rozdział ! Mam nadzieje, że się spodoba ! :) Licze na szczere komentarze :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
